Dziennik Gazeta Prawana logo

Eksperyment! Rozbili samolot, by sprawdzić, kto z pasażerów przeżyje

17 września 2012, 14:53
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Eksperymentalna katastrofa samolotu
Eksperymentalna katastrofa samolotu/YouTube
Spośród wszystkich pasażerów samolotu w razie katastrofy największe szanse na przeżycie mają ci, którzy siedzą w ogonie - wynika z niecodziennego eksperymentu przeprowadzonego na pustyni na granicy amerykańsko-meksykańskiej. Zaaranżowano tam... katastrofę lotniczą.

Badanie przeprowadzono na pustyni Sonora. Początkowo maszyną kierował pilot, który tuż przed katastrofą wyskoczył ze spadochronem. W czasie ostatnich sekund lotu boeingiem 727 sterowano zdalnie z pokładu samolotu wsparcia.

W praktyce wyglądało to tak, że maszynie od pewnej wysokości pozwolono na swobodne spadanie. W rezultacie samolot przy prędkości 225 kilometrów na godzinę uderzył w ziemię. Oznacza to więc, że nie był to wypadek, który zakończyłby się całkowitym zniszczeniem maszyny. W takiej sytuacji z założenia żaden z pasażerów nie ma szans na przeżycie. Tu starano się zbadać przypadek wyjątkowo "twardego lądowania".

Eksperyment kosztował półtora miliona dolarów. Przeprowadzono go jeszcze w kwietniu tego roku, jednak dopiero teraz ma on zostać pokazany na antenie programu Channel 4. Ujawniono również opinie specjalistów z dziedziny lotnictwa.

http://www.youtube.com/watch?v=6mtM8R7KWyY

A ci stwierdzili, że po pierwsze w chwili zderzenia z podłożem główną siłę przyjmuje dziób. Dlatego większe ryzyko podnoszą pasażerowie klasy biznesowej, których siedzenia mieszczą się tuż za kabiną pilotów, a także sami piloci. W związku z tym wyciągnięto wniosek, że większe szanse na przeżycie ekstremalnie trudnego lądowania mają ci, którzy podróżują w klasie ekonomicznej.

W czasie eksperymentu na fotelach znajdujących się na ogonie maszyny posadzono trzy manekiny - identyczne, jak te używane w testach samochodowych. Jeden z nich podróżował zgodnie z warunkami bezpieczeństwa obowiązującymi na pokładzie w sytuacjach ekstremalnych, tzn. był przypięty pasem, siedział pochylony do przodu, zaś jego głowa dotykała grzbietu siedzenia znajdującego się przed min. 

Drugi manekin był jedynie przypięty pasami, a trzeci nie podróżował bez żadnych zabezpieczeń. Okazało się, że pierwszy manekin w wypadku niemal "nie ucierpiał". Drugi zaś prawdopodobnie "przeżył" z ciężką raną głowy, a trzeci zginął na miejscu. 

- wyjaśniał przedstawiciel Channel 4, cytowany przez "The Sun".

Podsumowując eksperyment, eksperci radzą, by jeśli komfort podróży nie jest najważniejszy, kupować bilety w klasie ekonomicznej, na miejsca na samym końcu, parę rzędów od wyjścia awaryjnego. Serwis newsru.com przypomina, że cztery osoby, które przeżyły katastrofę samolotu An-27 na Kamczatce, siedziały właśnie na tyłach maszyny.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło newsru.com
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj