Prokurator Frederic Fevre poinformował w komunikacie, że domniemana ofiara gwałtu, młoda Belgijka, nie złożyła skargi w czasie przesłuchania przez francuskich i belgijskich śledczych w 2011 roku i dlatego prokuratura podjęła decyzję o umorzeniu postępowania. Prokuratura w Lille badała, czy w grudniu 2010 roku doszło do działań, które można zakwalifikować jako zbiorowy gwałt w hotelu Carlton w Lille. Wtedy Strauss-Kahn jeszcze stał na czele MFW.

Reklama

Nadal natomiast toczy się dochodzenie przeciwko Strauss-Kahnowi w sprawie stręczycieli z hotelu Carlton. Chodzi o libertyńskie wieczory, które rzekomo miały miejsce w Waszyngtonie z udziałem prostytutek pomiędzy 15 a 18 grudnia 2010 roku. 63-letni były szef MFW zaprzecza wszystkim oskarżeniom i tłumaczy, że nie wiedział, iż kobiety, z którymi się spotykał na tych bankietach, były prostytutkami.

Adwokaci Strauss-Kahna domagają się umorzenia również tego dochodzenia; decyzja sądu apelacyjnego w Douai w tej sprawie powinna zapaść 28 listopada.

Aferę hotelu Carlton ujawniono w październiku 2011 roku, kiedy policja zatrzymała w Belgii jednego z domniemanych szefów siatki stręczycieli, właściciela domów publicznych Dominique'a Alderweirelda. W trakcie śledztwa przesłuchiwane osoby podały nazwisko Strauss-Kahna jako jednego z uczestników wieczorów w Paryżu i Waszyngtonie organizowanych przez siatkę stręczycieli z siedzibą w Lille, m.in. w tamtejszym hotelu Carlton.

14 maja zeszłego roku Strauss-Kahna zatrzymano na nowojorskim lotnisku i aresztowano w związku z zarzutem napaści seksualnej na pokojówkę Nafissatou Diallo z hotelu Sofitel. Później trafił do aresztu domowego. Ostatecznie zarzuty przeciwko niemu wycofano w związku z wątpliwościami co do wiarygodności Diallo. Strauss-Kahn powrócił do Francji. Na skutek tego skandalu zrezygnował z pełnienia obowiązków dyrektora zarządzającego MFW.

Reklama