Dziennik Gazeta Prawana logo

Obama przeprasza się z Afryką. Na początek daje miliard

5 sierpnia 2014, 06:22
Ten tekst przeczytasz w 8 minut
Barack Obama
Barack Obama/PAP/EPA
Czarny Kontynent jest postrzegany jako przyszły motor globalnego wzrostu gospodarczego. Zrozumieli to w końcu także Amerykanie, którzy do tej pory ustępowali w tym regionie świata Chińczykom.

Stany Zjednoczone próbują nadrobić stracony dystans w Afryce, w której w ostatnich latach coraz wyraźniej ustępują Chinom. Okazją do tego jest rozpoczęty wczoraj w Waszyngtonie trzydniowy szczyt USA–Afryka, podczas którego mają być podpisane kontrakty o wartości prawie miliarda dolarów.

Mimo afrykańskich korzeni polityka Baracka Obamy wobec tego kontynentu okazała się jak do tej pory wielkim rozczarowaniem. W Afryce pierwszy czarnoskóry prezydent USA był z wizytą tylko trzy razy – w 2009 r. odwiedził Egipt i Ghanę, a w zeszłym roku Senegal, RPA i Tanzanię oraz jeszcze raz przyjechał do RPA z powodu pogrzebu Nelsona Mandeli – a jego zainteresowanie kontynentem ograniczało się w zasadzie do regionów, gdzie przebiegają poboczne fronty wojny z terroryzmem. Rozczarowanie jest tym większe, że jego dwaj bezpośredni poprzednicy zrobili dla w tej kwestii naprawdę sporo. Za czasów Billa Clintona przyjęto ustawę o wspieraniu wzrostu w Afryce (African Growth Opportunity Act), która daje bezcłowy dostęp do amerykańskiego rynku towarom z tych krajów, które są rządzone demokratycznie i transparentnie. Z kolei administracja George’a W. Busha przeznaczyła 15 miliardów dolarów na walkę z epidemią AIDS. Pewną ironią losu jest to, że w roku inauguracji prezydentury Obamy Chiny wyprzedziły Stany Zjednoczone, stając się największym partnerem handlowym Afryki.

A handel z Afryką przekłada się na coraz bardziej wymierne zyski. Kontynent, który przez lata kojarzył się z biedą, zacofaniem i wojnami domowymi, dziś jest postrzegany jako jeden z przyszłych motorów wzrostu gospodarczego świata i dobre miejsce do inwestycji. Wystarczy powiedzieć, że według prognozy Międzynarodowego Funduszu Walutowego wzrost gospodarczy dla całej Afryki subsaharyjskiej wyniesie w tym roku 5,4 proc., a w przyszłym 5,8 proc., czyli będzie o mniej więcej dwa punkty proc. wyższy od średniej światowej, zaś wśród 10 państw o najwyższym wzroście PKB w tym roku aż sześć będzie z Afryki. Tę okazję już kilkanaście lat temu wyczuli Chińczycy, którzy w zamian za wielkie inwestycje infrastrukturalne (czasem nawet sprezentowane, jak choćby siedziba Unii Afrykańskiej w Addis Abebie) zyskali dostęp do afrykańskich surowców. Od początku tego wieku chiński handel z Afryką wzrósł z 10 do 170 miliardów dolarów. Tymczasem obroty między USA a Afryką wyniosły w zeszłym roku 60 miliardów dolarów, co oznacza nawet niewielki spadek w porównaniu z poprzednimi latami. Pekin zyskał przychylność polityków afrykańskich z dwóch podstawowych powodów – po pierwsze, w odróżnieniu od Stanów Zjednoczonych nie poucza nikogo na temat demokracji czy praw człowieka, po drugie – dowartościowuje ich, organizując wielkie szczyty dla wszystkich przywódców kontynentu i prezydenta Chin. Takich chińsko-afrykańskich szczytów od początku wieku odbyło się już pięć. Takie same spotkania zaczęły też organizować Japonia, Indie i Unia Europejska.

Teraz chiński patent postanowił zastosować Waszyngton. – – mówi Reuterowi Chistopher Wood, analityk z Południowoafrykańskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych. – Na pierwszy w historii szczyt USA–Afryka zaproszono przywódców 50 państw, czyli wszystkich z wyjątkiem Sudanu, Erytrei, Republiki Środkowoafrykańskiej i Zimbabwe, których obecność byłaby już zbyt dużym zgrzytem dyplomatycznym – i zdecydowana większość z nich stawiła się wczoraj w Waszyngtonie. Amerykanie podkreślają, że szczyt będzie mieć inny charakter, niż zazwyczaj miały spotkania związane z Afryką – nie będzie to konferencja darczyńców, lecz partnerów biznesowych, w efekcie której obie strony mają zarabiać. – – mówił Obama na konferencji prasowej w piątek. W około 100 spotkaniach przy okazji szczytu wezmą udział także szefowie największych amerykańskich koncernów, np. Coca-Coli, General Electric, Procter & Gamble czy Caterpillar. Według sekretarz handlu Penny Pritzker podczas spotkania zostanie ogłoszone podpisanie kontraktów o wartości co najmniej 900 milionów dolarów. Administracja Obamy zwraca uwagę, że to przyniesie korzyści także Afrykańczykom, co w przypadku chińskiego zaangażowania nie zawsze jest oczywiste. – Afryka ma silne relacje także z innymi regionami i państwami, ale amerykańskie podejście jest z gruntu inne. Nie postrzegamy Afryki jako źródła kluczowych surowców ani odbiorcy pomocy charytatywnej. Kontynent jest dynamicznym miejscem nieograniczonych możliwości – mówiła Susan Rice, prezydencka doradczyni ds. bezpieczeństwa narodowego.

Tę dynamikę potwierdzają liczby. Według opublikowanego wczoraj raportu amerykańskiej Izby Handlowej oraz firmy Investec Asset Management do 2020 r. wydatki konsumpcyjne w Afryce niemal się podwoją, osiągając wartość 1 biliona dolarów. Jego autorzy zwracają też uwagę na młodą i coraz lepiej wykształconą populację kontynentu. Do 2050 r. Afrykańczycy w liczbie 1,3 miliarda będą stanowić największy odsetek siły roboczej na świecie.

Dlatego już teraz jest ona porównywana do Chin z czasu, gdy kraj ten rozpoczynał otwieranie się na świat. – Afryka stanie się następnym wielkim motorem wzrostu i zaoferuje największe możliwości XXI wieku. Chiny nie przegapią okazji do tego, by być obecne w „nowych Chinach”, więc Ameryka też nie może – mówi CNN Chris Coons, szef podkomitetu ds. afrykańskich w Senacie USA. Jeśli Barackowi Obamie uda się nadgonić stracony dystans, będzie to dziedzictwem, które może nawet wpłynąć na ocenę jego prezydentury.

Ebola krzyżuje plany uczestników szczytu

Z przyjazdu na szczyt do Waszyngtonu zrezygnowali, mimo zaproszenia, prezydenci Liberii Ellen Johnson Sirleaf i Sierra Leone Ernest Bai Koroma, a przywódca Gwinei do ostatniej chwili wahał się, czy udać się na spotkanie. Powodem jest rozprzestrzeniająca się w ich krajach epidemia wirusa ebola. Według podanych wczoraj przez ONZ danych w krajach zachodniej Afryki od lutego zmarło z powodu tej choroby już 826 osób.

Epidemia eboli, która zapowiada się na najtragiczniejszą pod względem liczby ofiar w historii, nie była planowana jako temat rozmów z prezydentem USA Barackiem Obamą, ale nie sposób będzie tego uniknąć. Tym bardziej że istnieje ryzyko rozprzestrzenienia się wirusa na następne kraje – wczoraj o drugim przypadku zgonu poinformowała Nigeria, dodając, że trwają poszukiwania 70 osób, które miały kontakt z mężczyzną, który zmarł po przybyciu z Liberii. Sprawa jest o tyle groźna, że Nigeria to najludniejszy kraj Afryki, a na jego północnych terenach trwa islamska rebelia, która utrudni ewentualne wprowadzenie kwarantanny.

Rząd Liberii nakazał wczoraj, aby zwłoki wszystkich zmarłych wskutek eboli skremować. Nie jest to przyjęte w tym kraju, ale w niektórych regionach odmawiano pogrzebania zwłok. Bezpośredni kontakt fizyczny z ciałem zmarłego lub chorego jest jednym z najłatwiejszych sposobów przenoszenia się wirusa. Nie istnieje żadna szczepionka czy lekarstwo bezpośrednio przeciw eboli, jednak wczesne podanie leków zwiększa szansę przeżycia. W trakcie obecnej epidemii odsetek zgonów sięga 50–60 proc. W piątek Światowa Organizacja Zdrowia poinformowała o przekazaniu na walkę z epidemią w trzech najbardziej zagrożonych państwach 100 milionów dolarów.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj