Po czarnym poniedziałku rosyjska gospodarka przeżyła wczoraj czarny wtorek. W ciągu dnia kurs dolara i indeksy giełdowe co chwilę przekraczały kolejne psychologiczne granice. – kwaśno komentowała Gazieta.ru.
Władze próbowały ratować sytuację. Bank Rosji po dramatycznym spadku wartości rubla radykalnie podniósł podstawową stopę procentową – z 10,5 proc. do 17 proc. Mimo to po południu chwilowo przebito granice 100 rubli za euro, 80 rubli za dolara i 600 pkt giełdowego indeksu RTS. Później rubel i giełda odrobiły część strat, ale tendencji spadkowej nie przełamały.
– – oświadczył wiceprezes Banku Rosji Siergiej Szwiecow. A społeczeństwo zdaje się potwierdzać te słowa czynami.
Galopujące zmiany kursów w kantorach kojarzą się Rosjanom fatalnie. Doskonale pamiętają bankructwo Rosji z 1998 r., a przede wszystkim , fatalne lata 90., gdy po upadku ZSRR przyszło im się mierzyć z dramatycznym spadkiem poziomu życia i powiązaną z nim eksplozją przestępczości.
mówi 28-letnia Darja, nieźle sytuowana moskwianka. – – dodaje. Biedniejsi skupują AGD i twardą walutę. Przed kantorami i w supermarketach ustawiają się długie kolejki.– informowała rozgłośnia Goworit Moskwa. I słusznie, w 2015 r. inflacja ma osiągnąć wartości dwucyfrowe.
Część firm, m.in. z branży meblarskiej, budowlanej i samochodowej, już od kilku tygodni zawiera umowy wyłącznie w , czyli jednostkach umownych, jak nazywa się tu głównie amerykańską walutę. Zwłaszcza wówczas, gdy termin odbioru towaru opiewa na więcej niż kilka dni. Dotychczas działały tak wyłącznie biura podróży. Klienci deklarują, że zapłacą za towar w rublach, ale według kursu dolara w chwili finalizowania transakcji. To sposób na obejście prawa, które zabrania rozliczania się w obcej walucie.
Gdzieniegdzie na prowincji nieśmiało wraca barter – również pamiątka z koszmaru lat 90. W graniczącym z Kazachstanem obwodzie orenburskim miejscowe ministerstwo rolnictwa ogłosiło wczoraj, że część zaległych dotacji dla rolników zostanie wypłacona w produktach żywieniowych.