- powiedział w czasie telekonferencji z Białego Domu ambasador USA w NATO, Doug E.Lute.
- dodał. Lute miał na myśli tzw. siły natychmiastowego reagowania NATO (VJTF), zwane potocznie „szpicą”, powołane w 2015 r. na mocy decyzji szczytu w Walii w obliczu agresji Rosji na wschodniej Ukrainie.
Na szczycie w Warszawie zatwierdzi się – poinformował ambasador – utworzenie czterech międzynarodowych batalionów sojuszu do rotacyjnego rozmieszczenia w Estonii, na Litwie, Łotwie i w Polsce. Będą nimi dowodzić dowódcy z USA, Wielkiej Brytanii, Niemiec i Kanady. - powiedział ambasador.
Lute i dyrektor ds. Europy w Radzie Bezpieczeństwa Narodowego, Charles Kupchan, podkreślili, że Stanom Zjednoczonym zależy na zwiększeniu nakładów na obronę przez kraje NATO. Z 28 państw członkowskich tylko pięć – USA, Turcja, Grecja, Estonia i Polska – przeznacza na ten cel co najmniej 2 procent PKB. Pozostałe wydają mniej.
Doradcy Obamy przyznali, że trend w kierunku redukcji budżetów wojskowych w NATO został po szczycie w Walii powstrzymany, ale zaznaczyli, że w oczach Ameryki jej sojusznicy wciąż za mało łożą na wspólną obronę. - oświadczył Kupchan.
Tematem szczytu w Warszawie – jak poinformowali Lute, Kupchan i doradca prezydenta ds. łączności strategicznej Ben Rhodes – będą również plany pomocy NATO dla Unii Europejskiej w sprawie fali uchodźców napływających do Europy w wyniku wojen domowych w Libii, Syrii i innych krajach Bliskiego Wschodu. - powiedział Kupchan.
W piątek, w pierwszym dniu szczytu w Warszawie, Obama odbędzie kilka spotkań bilateralnych, m.in. z sekretarzem generalnym NATO Jensem Stoltenbergiem, przewodniczącym Rady Europejskiej Donaldem Tuskiem i prezydentem RP Andrzejem Dudą.
- powiedział Kupchan.