Dziennik Gazeta Prawana logo

Trump pojednawczy w swym pierwszym wywiadzie po wyborach. "Prasa zrobiła ze mnie kogoś dzikiego, szalonego"

14 listopada 2016, 15:58
Ten tekst przeczytasz w 4 minuty
Donald Trump
Donald Trump/Shutterstock
W swoim pierwszym wywiadzie od wygrania wyborów prezydenckich Donald Trump zasygnalizował złagodzenie swego stanowiska w niektórych sprawach i w bardzo pojednawczym tonie wypowiadał się o Hillary Clinton i Baracku Obamie.

Pierwszego wywiadu prezydent-elekt udzielił dla popularnego programu telewizji CBS „60 Minutes”, który został nagrany w piątek w jego luksusowej rezydencji, w wieżowcu Trump Tower w Nowym Jorku i nadany w niedzielę wieczorem (czasu USA).

Trump powiedział m.in., że mimo zapowiedzi w kampanii wyborczej, że doprowadzi do odwołania reformy systemu ochrony zdrowia, wprowadzonej przez prezydenta Obamę, zamierza zachować jeden z jej kluczowych przepisów – zakaz odmawiania przez firmy ubezpieczeniowe wydawania polis osobom chorym.

Zapytany czy nadal zamierza deportować wszystkich nielegalnych imigrantów, liczbę których szacuje się na ponad 10 milionów, odpowiedział, że ma takie plany tylko wobec tych, którzy popełnili w USA przestępstwa.

- powiedział. Potwierdził, że obstaje przy zamiarze zbudowania „muru” na południowej granicy USA z Meksykiem, przez którą nielegalnie przechodzą mieszkańcy krajów Ameryki Łacińskiej.

W czasie jednej debat telewizyjnych z demokratyczną rywalką Hillary Clinton, Trump oświadczył, że jak wygra wybory, powoła specjalnego, niezależnego prokuratora do zbadania sprawy nieprzepisowego używania przez nią prywatnego serwera mailowego do służbowej korespondencji w Departamencie Stanu kiedy była ona szefową amerykańskiej dyplomacji. W rozmowie z CBS sugerował, że może wycofać tę groźbę.

- powiedział prowadzącej wywiad dziennikarce Leslie Stahl.

Wspominając, że przegrana kandydatka Demokratów zadzwoniła do niego z gratulacjami po wyborach, Trump znajdował dla niej same przyjemne słowa.

- oświadczył.

Zapytany czy nie żałuje, że w czasie kampanii atakował ją brutalnie, używając najcięższych oskarżeń i epitetów, prezydent-elekt nie wyraził skruchy. Tłumaczył swoje zachowanie surowymi prawami walki politycznej.

- powiedział.

Komplementował także prezydenta Baracka Obamę, którego w kampanii ostro krytykował nazywając m.in. „założycielem Państwa Islamskiego” (razem z Hillary Clinton).

- mówił o Obamie wspominając ich rozmowę w Białym Domu po wyborach.

Indagowany przez Stahl co sądzi o obawach wyrażanych w związku z jego prezydenturą, Trump podkreślał, że opinie o nim są błędne, m.in. dzięki mediom, które nieobiektywnie relacjonowały kampanię.

- powiedział.

Zapytany jak zapatruje się na protesty uliczne przeciw jego wyborowi na prezydenta, trwające nieprzerwanie od wyborów, Trump zapewniał, że „nie ma się czego bać”. oświadczył.

Trump początkowo zaatakował protestujących pisząc na Twitterze, że to „zawodowi demonstranci”, podjudzeni przez media. Jednak następnego dnia wyraził im uznanie, że korzystają z wolności słowa i zgromadzeń.

Podkreślił też, że jest zaskoczony i oburzony, że niektórzy jego zwolennicy zaczepiają i atakują werbalnie Latynosów i muzułmanów na ulicach. powiedział z naciskiem.

Stahl zapytała go także czy będzie pobierał pensję prezydencką wynoszącą 400 000 dolarów rocznie. Trump odpowiedział, że nie – zadowoli się tylko symbolicznym dolarem.

Inny poruszony przez prowadzącą wywiad wątek to zarzuty Trumpa, że system wyborczy jest „ustawiony” i wybory zostaną sfałszowane. Prezydent-elekt skwitował go mówiąc, że oszustwa wyborcze się zdarzają, ale on „szanuje system”.

Pytany kogo powoła do swego gabinetu, Trump odmówił odpowiedzi. Jednak przed emisją wywiadu w niedzielę (a więc po nagraniu rozmowy), jego sztab poinformował o dwóch ważnych nominacjach. Szefem personelu prezydenta-elekta został przewodniczący Krajowego Komitetu Republikańskiego (RNC), Reince Priebus a jego głównym strategiem Steve Bannon. Ten ostatni to szef ultraprawicowego portalu internetowego Breitbart News, menadżer kampanii wyborczej Trumpa oskarżany o rasizm i uchodzący za głównego architekta planów uszczelnienia granicy z Meksykiem.

W drugiej części programu do Trumpa dołączyła jego rodzina: żona Melania, synowie Donald junior i Eric oraz córki: Ivanka i Tiffany. Rodzina usiadła na ozdobnych krzesłach po obu stronach prezydenta-elekta.

Największa ciekawość Stahl budziła Melania; wypytywała ją jak czuje się w roli przyszłej Pierwszej Damy. Melania Trump powiedziała, że jej mąż „czasami jej słucha, czasami nie, ale zawsze robi w końcu to, co chce”.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj