23 grudnia Rada Bezpieczeństwa uchwaliła rezolucję potępiającą nielegalne w świetle prawa międzynarodowego żydowskie osadnictwo na okupowanym przez Izrael Zachodnim Brzegu Jordanu i w Jerozolimie Wschodniej. Uchwalenie tej rezolucji, której ostro przeciwstawiał się Izrael, było możliwe, ponieważ USA nie skorzystały z prawa weta, a jedynie wstrzymały się od głosu.

Reklama

USA blokowały dotąd na forum Rady Bezpieczeństwa wszelką krytykę Izraela za nielegalne osadnictwo. Jest ono uważane przez wspólnotę międzynarodową za nielegalne i stanowiące przeszkodę na drodze do pokoju na Bliskim Wschodzie głównie dlatego, że osiedla budowane są na ziemiach, na których ma powstać w przyszłości niezależna Palestyna.

Konferencję w Paryżu, na którą Francja zaprasza przedstawicieli ok. 70 krajów, Netanjahu uważa za "bezcelową".

Są oznaki, że spróbują oni (uczestnicy paryskiej konferencji) przekształcić podjęte tam decyzje w kolejną decyzję Rady Bezpieczeństwa - powiedział Netanjahu w Jerozolimie na spotkaniu z ambasadorami Izraela. Oświadczył, że w tej sytuacji Izrael musi skoncentrować wysiłki przede wszystkim na zapobieżeniu "kolejnej decyzji ONZ, kolejnej decyzji Rady Bezpieczeństwa", a także "decyzji kwartetu", czyli grupy mediatorów pokojowych złożonej z USA, Rosji, ONZ i Unii Europejskiej.

W reakcji na rezolucję Rady Bezpieczeństwa z 23 grudnia Netanjahu zapowiedział przeprowadzenie oceny wszystkich kontaktów Izraela z ONZ, łącznie z finansowaniem oenzetowskich instytucji.