Zdaniem autorów artykułu – prawdopodobnie został odnotowany w pogłębionym raporcie szefów służb wywiadowczych na temat ingerencji Rosjan w wybory, jaki w czwartek otrzymał prezydent Barack Obama.
Przedstawiciele amerykańskich służb wywiadowczych uchylili się jednak przed potwierdzeniem tej informacji. Dokument przedstawiony Barackowi Obamie jest na razie ściśle tajny. Dopiero w przyszłym tygodniu pewne jego części mają być przedstawione szerszej publiczności.
W piątek raport amerykańskich służb nt. cyberataków zostanie też zaprezentowany prezydentowi-elektowi Donaldowi Trumpowi przez dyrektora wywiadu Jamesa R. Clappera i dyrektora CIA Johna Brennana – przypomina "Washington Post".
– pisze w komentarzu dziennik.
W ocenie amerykańskich służb wywiadowczych – relacjonuje "Washington Post". Do takiej konkluzji doszli autorzy 50-stronicowego raportu, który analizuje wszystkie przypadki rosyjskich cyberataków począwszy od 2008 r. Przedstawiciele służb podkreślają jednak, że chociaż gratulacje, jakie składali sobie rosyjscy politycy z powodu wygranej Trumpa są , . Ich wypowiedzi cytuje "Washington Post" i agencja Reutera.
Z kolei wysoki rangą przedstawiciel administracji Baracka Obamy powiedział, że .
W czwartek w Senacie USA odbyło się przesłuchanie ws. ustaleń zawartych w raporcie. Sesji przewodniczył senator John McCain. Dyrektor wywiadu James R. Clapper ocenił w jej trakcie, że Rosja jest poważnym zagrożeniem cybernetycznym dla USA, a jej ingerencja w wybory w USA była agresywna i .
Przed komisją oprócz Clappera zeznawali admirał Mike Rogers, dyrektor Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego (NSA) i zarazem szef Cyber Command (cyberdowództwa) sił zbrojnych USA oraz wiceminister obrony do spraw wywiadu Marcel Lettre.
Szefowie wywiadu uznali, że Rosja stanowi duże zagrożenie dla - podał Reuters.
Moskwa jest szczególnie groźna ze względu na (technologiczne) - powiedział jeden z wysokiej rangi przedstawicieli amerykańskiego wywiadu.