- powiedział Dmitrij Pieskow dziennikarzom.
Według Syryjskiego Obserwatorium Praw Człowieka w ataku chemicznym na miejscowość Chan Szajchun w kontrolowanej przez rebeliantów prowincji Idlib na północnym zachodzie Syrii zginęło 86 osób, w tym 30 dzieci.
USA i inne kraje zachodnie oskarżają o ten atak siły syryjskiego prezydenta Baszara el-Asada - czemu Damaszek zaprzecza. Sprzymierzeni z Asadem Rosjanie twierdzą, że ofiary śmiertelne były rezultatem zaatakowania przez syryjskie lotnictwo składu broni rebeliantów, w którym produkowana była broń chemiczna. Wersję tę odrzuca Waszyngton jako niewiarygodną.
- odpowiedział Pieskow na pytanie, komu atak w Idlibie mógłby przynieść korzyści.
Poproszony o skomentowanie wypowiedzi prezydenta Donalda Trumpa na temat ataku ocenił, że nie wpłyną one w istotny sposób na charakter stosunków Rosji z USA. - zapewnił rzecznik Kremla.