Dziennik Gazeta Prawana logo

Chiny, UE, Kanada, Meksyk dostali od Donalda Trumpa - jak w "Ojcu chrzestnym" - odciętą głowę konia

24 marca 2018, 19:37
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Donald Trump
Donald Trump/Shutterstock
Chiny, UE, Kanada, Meksyk – wszyscy dostali od Donalda Trumpa, jak w „Ojcu chrzestnym”, odciętą głowę konia. To ostrzeżenie, by traktować go poważniej.

 "Aby chronić Amerykę, należy chronić amerykański przemysł stalowy" – oświadczył prezydent Donald Trump i podpisał podwyżkę ceł na stal o 25 proc. i aluminium o 10 proc. Zrobił to w asyście robotników w kaskach na głowach. Czy to początek światowej wojny celnej?


Na rynku stali problemy są od lat. Jest ona produktem szczególnym, bo wykorzystywanym głównie w przemyśle stoczniowym czy zbrojeniowym, więc każdy kraj chce ją wytwarzać ze względu na własne interesy i bezpieczeństwo. Po drugie, jej produkcję jest trudno ograniczyć w przypadku osłabienia koniunktury. I w związku z tym – po trzecie – konkuruje się ceną. To dlatego często kraje oskarżają się o dumping, bo problemy z nadprodukcją stali są niemal od zawsze. Ale faktem jest, że Amerykanie, głównie z tzw. pasa rdzy, czyli północno-wschodnich stanów, odczuwają skutki globalizacji i związanego z tym zubożenia. Prezydent obiecał im poprawę sytuacji i teraz spełnia obietnice wyborcze.

Po tej decyzji Trumpa zrezygnował jego główny doradca ekonomiczny Gary D. Cohn. Część ekspertów wróży, że to początek wojny celnej. A ta – według słownika – oznacza próbę wywarcia nacisku na dany kraj albo zachwiania podstawami jego gospodarki. Z którym przypadkiem mamy do czynienia?

Myślę, że to jest jeszcze inna sytuacja, a kluczem do jej zrozumienia są relacje amerykańsko-chińskie. Wprawdzie Państwo Środka dostarcza tylko 2 proc. importowanej do USA stali, ale chodzi o to, żeby zredukowało nadmierne moce produkcyjne – wytwarza ono miesięcznie niemal tyle stali, ile Ameryka rocznie. Dostarcza zaś tak mało, bo import chińskiej stali już podlega w USA wysokim cłom antydumpingowym. Amerykanie zarzucają Pekinowi, że wspiera przemysł na różne sposoby: umarza długi czy wyznacza luźniejsze wymogi środowiskowe. Chińczycy tych „grzechów” się nie wypierają, ale niewiele robią, bo boją się napięć społecznych. Więc zamykają jedne zakłady, lecz otwierają nowe. A Amerykanie lubią – jak mówią – grać na boisku, na którym wszyscy mają równe szanse. Uważają, że to Pekin rozpoczął tę gospodarczą konfrontację, a oni tylko reagują na sytuację. W raporcie Global Trade Alert z 2017 r. londyńskiego Centrum Badań Polityki Gospodarczej (CEPR), które monitoruje państwowy interwencjonizm, policzono, że różne kraje stosowały ponad 2,4 tys. środków godzących w interesy handlowe USA.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj