Wiceszef KE nie wykluczył skierowania sprawy do Trybunału Sprawiedliwości UE.
powiedział Timmermans rozpoczynając swoją wypowiedź na konferencji prasowej. Dodał, że odpowiedzi polskiego rządu, które otrzymała KE, nie przyniosły "nowego otwarcia".
Podkreślił też, że ma nadzieję, iż rząd w Warszawie będzie w stanie szybko zadeklarować, czy Polska będzie kontynuowała wykonywanie wszystkich wyroków Trybunału Sprawiedliwości UE.
- zaznaczył wiceszef KE. Dodał, że chciałby mieć takie zapewnienie ze strony polskich władz, iż taki wyrok byłby wykonany. "Mam nadzieję, że wkrótce otrzymamy takie gwarancje" - podkreślił.
Pytany o kwestię ustawy o Sądzie Najwyższym, wobec której toczy się w KE procedura o naruszenia prawa unijnego, Timmermans odpowiedział, że w świetle tego, iż sprawa jest poważna, KE użyje wszelkich instrumentów, jakich może użyć w tej sprawie. Nie wykluczył też możliwości skierowania sprawy do TSUE. zaznaczył.
Przedstawiciel austriackiej prezydencji, minister ds. europejskich Austrii Gernot Bluemel poinformował, że na wtorkowym posiedzeniu Rady UE nie podjęto decyzji co do dalszych kroków dotyczących Polski w procedurze art. 7 traktatu unijnego. Decyzje - jak mówił - mają zapaść później, przed kolejnym spotkaniem ministrów ds. europejskich.
powiedział Bluemel.
Timmermans był też pytany, jakie widzi kolejne kroki w procedurze art. 7 wobec Polski. - odpowiedział, dodając, że widział wiele debat, na których ludzi pytali, kiedy dojdzie do głosowania w Radzie UE nad kwestią praworządności.
- powiedział.
Jeden z dziennikarzy powiedział jednak, że Ulisses nie miał pięcioletniej kadencji, w przeciwieństwie do Timmermansa. odparł wiceszef KE. Dodał, że nie ma "planów, by odchodzić".
Wysłuchanie podczas Rady ds. Ogólnych, o które wnioskowała KE, to kolejny krok w prowadzonej wobec polskich władz procedurze mającej na celu zagwarantowanie praworządności. Jest ono etapem przed ewentualnym głosowaniem w Radzie UE w sprawie stwierdzenia wyraźnego ryzyka poważnego naruszenia przez Polskę wartości unijnych.
Głosowanie w sprawie stwierdzenia tego ryzyka jest teoretycznym scenariuszem. Polscy dyplomaci nie spodziewają się, by scenariusz ten się ziścił. Aby stwierdzić takie ryzyko, potrzeba 4/5 głosów w Radzie UE, co oznacza, że takie stanowisko musiałyby poprzeć 22 kraje UE.
Zgodnie z procedurą art. 7 wysłuchanie danego kraju w Radzie UE może zakończyć się też skierowaniem do Polski zaleceń. Trudno powiedzieć, jaką miałyby mieć one formę, bo Polska jest pierwszym krajem, wobec którego uruchomiono procedurę. Wiele w tej sprawie będzie zależało od tego, jak spotkanie prowadzić będzie prezydencja austriacka i co zadecyduje.
Z Brukseli Łukasz Osiński (PAP)