Strażacy jeszcze nie zdążyli dogasić wszystkich pożarów trawiących Grecję, kiedy kraj zalały powodzie. Najbardziej ucierpieli mieszkańcy półwyspu Kassandra. Teraz deszcze przesuwają się nad inne regiony kraju. Do tego wieje porywisty wiatr - tak silny, że przesuwa samochody.
Płynące ulicami rzeki zerwały drogi i zniszczyły kilkadziesiąt domów. Samochody, które fala zastała na wiodących brzegiem morza drogach, wiatr zepchnął do morza.
Tymczasem wciąż bardzo groźne są pożary. Ogień nadal niszczy lasy na górze Parnon i w rejonie Arkadii. Choć pożary nie zagrażają już mieszkańcom, władze na wszelki wypadek zarządziły ewakuację. Spłonęło 190 tys. hektarów greckich lasów i pól. Straty wyliczono na cztery miliardy euro.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|