Przebywający w Katalonii premier przypomniał, że zatwierdzony w piątek przez jego gabinet projekt budżetu na 2019 r. trafi do Kongresu Deputowanych w poniedziałek i będzie potrzebował poparcia większości członków niższej izby. Stwierdził, że jest optymistycznie nastawiony do głosowania i wierzy, że nie dojdzie do przedterminowych wyborów.

- Tych, którzy proszą nas o przedwczesne wybory, chciałbym poprosić, aby pozostali na swoich miejscach. Zamierzamy sprawować władzę do 2020 r. - oznajmił Pedro Sanchez.

Premier zaznaczył, że jego socjalistyczny gabinet jest obecnie alternatywą dla jednoczących szyki partii centroprawicowych i skrajnie prawicowych. Przestrzegł przed możliwością "dojścia do władzy skrajnie prawicowej partii Vox".

Oskarżył też Partię Ludową (PP) i Ciudadanos (Cs) o współpracę polityczną z Vox w Andaluzji. Prawicowe ugrupowanie Santiago Abascala zadeklarowało tam w czwartek poparcie dla regionalnego rządu PP i Cs.

- Mój rząd jest antidotum na Voxsonaros hiszpańskiej polityki - powiedział Sanchez, porównując radykalne hasła partii Abascala do programu nowego prezydenta Brazylii Jaira Bolsonaro.

Według grudniowych i styczniowych sondaży koalicja PP, Cs i Vox może liczyć na ponad połowę mandatów w 350-osobowym hiszpańskim Kongresie Deputowanych.

Media uważają, że sobotnia wizyta Sancheza w Katalonii nie jest przypadkowa, gdyż zbiega się z przyjmowaniem budżetu. Do jego akceptacji socjalistycznemu rządowi brakuje poparcia właśnie ze strony katalońskich ugrupowań: PDeCAT i ERC.

Ukłonem rządu Sancheza w kierunku Katalonii jest też rekordowe zwiększenie w budżecie inwestycji w tym regionie. W porównaniu z 2018 r. otrzyma on o 800 mln euro więcej, co oznacza wzrost aż o 18 proc.