Nowe prawo z najwyższym wymiarem kary za homoseksualizm, za który do tej pory groziło 10 lat więzienia, zostało wprowadzone w Brunei w kwietniu br. Taki sam wyrok groził za gwałt, niewierność małżeńską, rabunek oraz obrażanie proroka Mahometa. Natomiast za kradzież nowe przepisy przewidywały amputację ręki, a chłostę za aborcję.

Wprowadzenie nowych przepisów spotkało się z potępieniem na świecie. ONZ apelowała do władz Brunei, by zrezygnowały z "drakońskich kar", obrońcy praw człowieka z Human Rights Watch określili nowy system kar jako "wyjątkowo barbarzyński", a Amnesty International nazwała zmieniony kodeks karny Brunei "bardzo wadliwym i zawierającym liczne zapisy łamiące prawa człowieka".

Swój sprzeciw wyrażali także znani aktorzy i celebryci, jak George Clooney i Elton John. Wezwali oni do bojkotu luksusowych hoteli, należących do Agencji Inwestycyjnej Brunei, na której czele stoi sułtan Hassanal.

Pod presją międzynarodowej krytyki władca Brunei postanowił zrewidować swoje stanowisko w sprawie nowych przepisów. W niedzielnym wystąpieniu telewizyjnym ogłosił moratorium na wykonywanie kary śmierci, poinformował również, że jego kraj ratyfikuje konwencję ONZ mówiącą o zakazie stosowania tortur.

Agencje zauważają, że decyzja sułtana zbiegła się z początkiem ramadanu, świętego miesiąca dla muzułmanów, który rozpoczął się z poniedziałek. W 420-tysięcznym Brunei wyznawcy islamu stanowią dwie trzecie mieszkańców.

Zdaję sobie sprawę, że jest wiele obaw i błędnych wyobrażeń w związku z wdrażaniem islamskiego kodeksu karnego. Mam nadzieję, że po ich wyeliminowaniu zalety nowego prawa będą oczywiste - powiedział władca Brunei, broniąc prawa szariatu. Podkreślił, że jest ono kluczowe w ochronie moralności i przyzwoitości społecznej.

Obowiązujący równolegle z prawem szariatu kodeks karny prawa powszechnego w Brunei zakłada najwyższy wymiar kary za niektóre przestępstwa, ale egzekucji w tym kraju nie wykonuje się od 1957 roku, a od ponad 20 lat obowiązuje moratorium na karę śmierci