"Porównywanie tego nieporozumienia z telemostem USA-ZSRR z 1986 roku (...) jest tanią manipulacją. Obecnie proponuje się nam pojednanie wewnątrzkremlowskiej propagandy z jej filią w Kijowie i przedstawia się to jako <przełom> w stosunkach między bratnimi narodami" – napisał Danyluk w poniedziałek na Facebooku.

Przeprowadzenie telemostu zapowiedział w państwowej telewizji Rossija 24 dziennikarz Dmitrij Kisielow, który uznawany jest za głównego propagandystę Kremla. Po stronie ukraińskiej w przedsięwzięciu ma wziąć udział stacja NewsOne, należąca do przyjaciela prezydenta Rosji Władimira Putina, Wiktora Medwedczuka. Kierował on administracją szefa państwa ukraińskiego za prezydentury Leonida Kuczmy i uważany jest na Ukrainie za lobbystę rosyjskich interesów.

Przeciwko telemostowi zaprotestowali nacjonaliści z partii Korpus Narodowy. Oświadczyli oni, że dają prezydentowi Wołodymyrowi Zełenskiemu dobę na odpowiedź na ten pomysł. Telemost ma odbyć się w najbliższy piątek. Na ten dzień przed siedzibą NewsOne w Kijowie zwoływany jest protest.

W sprawie wypowiedział się także przewodniczący ukraińskiego parlamentu Andrij Parubij. - Sprzedajni politycy i ich sługusi zdecydowali się rozmawiać o czymś z wrogami i mordercami. Pragnę w związku z tym zaapelować do Służby Bezpieczeństwa Ukrainy o niezwłoczną reakcję na brutalne łamanie prawa Ukrainy. Nawołuję także Narodową Radę ds. Telewizji i Radia o niezwłoczne przeprowadzenie narady i rozpatrzenie kwestii pozbawienia antyukraińskich mediów prawa do nadawania - oświadczył.

Między Kijowem a Moskwą od 2014 roku toczy się konflikt, wywołany przez dokonaną przez Rosję aneksję należącego do Ukrainy Krymu oraz wspieranie przez Kreml prorosyjskich separatystów w Donbasie na wschodzie kraju. W walkach, które wciąż trwają w tym regionie, zginęło około 13 tysięcy osób.

Zełenski proponuje Putinowi rozmowy o Krymie i Donbasie

Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski zaproponował w poniedziałek prezydentowi Rosji Władimirowi Putinowi przeprowadzenie rozmów o zaanektowanym przez Rosję Krymie i o Donbasie z udziałem przywódców USA, Wielkiej Brytanii, Niemiec i Francji.

Szef państwa ukraińskiego odpowiedział tak na inicjatywę telemostu między Moskwą i Kijowem, który zapowiedziała zakazana na Ukrainie państwowa rosyjska stacja telewizyjna Rossija 24. Jego hasłem ma być: "Musimy porozmawiać".

- Chcę zwrócić się do prezydenta Rosji Władimira Putina. Musimy porozmawiać? Musimy. Porozmawiamy o tym, czyj jest Krym i kto jest, a kogo nie ma w Donbasie. Proponuję następujące towarzystwo do takiej rozmowy: ja, pan, prezydent USA Donald Trump, premier Wielkiej Brytanii Theresa May, kanclerz Niemiec Angela Merkel i prezydent Francji Emmanuel Macron – oświadczył Zełenski w nagraniu, udostępnionym w sieciach społecznościowych.

Ukraiński prezydent powiedział, że jeśli do takiej dyskusji dojdzie, mogłaby ona odbyć się w stolicy Białorusi Mińsku.

Kreml: Propozycja Zełenskiego to nowy format, musimy ją rozpatrzeć

Rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow powiedział w poniedziałek, że propozycja rozmów o konflikcie w Donbasie złożona przez prezydenta Ukrainy Wołodymyra Zełenskiego jest "absolutnie nowym formatem", Rosja nie jest gotowa na nią odpowiedzieć i musi ją rozpatrzeć.

- To nowa inicjatywa. Będzie ona, oczywiście, rozpatrzona, jednak na razie nie mogę przekazać jakiejś reakcji - powiedział Pieskow, komentując słowa Zełenskiego. Ocenił propozycję ukraińskiego prezydenta jako "absolutnie nowy format" i dodał, że należy ocenić, na czym on polega i uznać, "czy takie spotkanie ma perspektywy".

Przedstawiciel Kremla wskazał też, że Stany Zjednoczone, które wymienił Zełenski wśród uczestników proponowanego spotkania, nie są stroną porozumień mińskich, dotyczących uregulowania konfliktu w Donbasie.