Na zakręcie światła nocnego autobusu najpierw prześlizgują się po pionowej ścianie, żeby zaraz wsiąknąć w czeluść pustki. Droga do Manali w północnych Indiach wiedzie skalną półką wykutą kilkadziesiąt metrów nad dnem doliny.
W nocy nie da się podziwiać Himalajów. Na kolejnym zakręcie autobus wybija się na wyrwie i uderza w ogromny kamień na skraju drogi. Kierowca klnie siarczyście, przekrzykując muzykę ustawioną na maksymalną głośność, ale nikt nie zwraca na to uwagi. Pasażerowie śpią na twardych ławkach w pojeździe z lat 80., który jest stalową klatką osadzoną na masywnym podwoziu.
Na zjeździe na postój hamulce piszczą przeciągle, jakby stara Tata 1510 była małym pociągiem a nie autobusem. - opowiada PAP Anil Chauhan, wpatrując się półprzytomnym wzrokiem w szklankę słodkiej herbaty z mlekiem.
45-letni Anil jest kierowcą od dwudziestu kilku lat. Jeździł najpierw w Pendżabie, a teraz w górskim stanie Himaćal Pradeś. - mówi ze śmiechem. - dodaje.
Pendżab był całkiem łatwą fuchą. Anil pracował najpierw jako konduktor, wtedy był ledwie nastolatkiem, i dopiero po kilku latach przyuczył się do zawodu kierowcy. - przyznaje.
Drogi w Himaćalu nie poprawiły się za bardzo przez te dwadzieścia lat. - ocenia, dodając, że nikt nie łata dziur i nie naprawia barierek po wypadkach.
Według oficjalnych danych między 2015 i 2017 r. w Indiach było ponad 110 tys. wypadków, w których zginęło ok. 34 tys. osób, w tym 11 tys. pasażerów autobusów. W liczbach bezwzględnych Indie przodują w światowych statystykach. Jednak według szacunków Światowej Organizacji Zdrowia średnia ofiar na 100 tys. mieszkańców plasuje Indie (16,8) blisko Polski (14,7). Najgorzej jest w Erytrei (48,4), Wyspach Cooka (45,0) i Egipcie (41,6).
Na początku lipca zginęło 29 osób na drodze szybkiego ruchu pod Agrą, gdzie autobus runął do pobliskiego kanału, a w stanie Dżammu i Kaszmir w mikrobusie straciło życie 35 pasażerów. 21 czerwca ze zbocza w dolinie Kullu spadł autobus; zginęły 44 osoby. Media opublikowały zdjęcia sprasowanego dachu wbitego w podwozie.
- mówi PAP Sushil Kumar, kierowca długodystansowego autobusu na trasie z Delhi do Manali. - mówi.
- wtrąca się Bijay Lama, pasażer czekający na autobus do Dharamsali. " - dodaje i zaczyna kłócić się z Sushilem, który uważa, że problem leży tylko po stronie chciwych przewoźników.
- oburza się Sushil.
Indyjskie przepisy nie wymagają od przewoźników rezerwowego kierowcy lub ściśle określonych przerw w trasie. Kierowca Anil zazwyczaj staje po 5-6 godzinach. - mówi młody konduktor jeżdżący z Anilem. - dodaje.
- rzuca szybko Anil. Macha ręką zdegustowany i nagle wstaje od stołu. Trzeba jechać dalej.