Dziennik Gazeta Prawana logo

Internetowy bój o Związek Radziecki

5 listopada 2007, 23:21
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Rosyjscy dostawcy internetu i użytkownicy sieci zwierają szyki, by ocalić ostatni bastion Związku Radzieckiego - domenę .su przypisaną sowieckiemu państwu na krótko przed jego upadkiem. Ciągle funkcjonuje ona w sieci i ma tysiące użytkowników - pisze DZIENNIK. "ZSRR już nie ma, więc domena też powinna zniknąć" - twierdzi jednak ICANN, międzynarodowa organizacja przyznająca domeny.

Rosjanie nie zamierzają się poddawać. "Będziemy walczyć o .su" - przekonywał kilka dni temu na konferencji prasowej Aleksiej Płatonow z Rosyjskiego Instytutu Sieci Publicznych. Domena - skrót od angielskiego Soviet Union - została przypisana do ZSRR 19 września 1990 r., gdy nikt jeszcze nie przeczuwał nadciągającej nad związkowego molocha katastrofy. Kilkanaście miesięcy później państwa już nie było na mapie świata. Później raczkujący dopiero w 1990 r. internet stał się potęgą i znakiem rewolucji technologicznej. Paradoksalnie w internecie Związek Radziecki przetrwał do dziś. "Domena nie powinna zniknąć ze względu na dużą liczbę użytkowników, a także historię, która stoi za skrótem .su" - twierdzi Płatonow.

Jednak ICANN twierdzi, że ma poważne przesłanki, by pozbyć się .su. "Gdy ZSRR przestał istnieć, tę domenę skreślono z listy ISO, na której figurują rozszerzenia przypisane państwom" - mówi DZIENNIKOWI przedstawiciel tej organizacji Kim Davies. Ale takie techniczne argumenty nie przekonują rosyjskich "sowietonostalgików". Dostawcy internetu popierani przez użytkowników sieci walczących o zachowanie radzieckiej domeny stworzyli nawet lobby, które mężnie odpiera ataki ICANN. "Domena .su będzie żyć" - przekonuje z zapałem Fundacja Rozwoju Internetu zrzeszająca zwolenników wirtualnego ZSRR.

"Mamy zarejestrowanych około 100 tys. stron" - chwalą się providerzy. Ponad 95 proc. użytkowników .su to Rosjanie. Można się domyślać, że część z nich skrycie marzy o powrocie "starych dobrych czasów", inni zaś na tej nostalgii próbują zarobić pieniądze - pisze DZIENNIK.

Potwierdzają to zresztą dostawcy, którzy zachęcają do korzystania z domeny niższymi cenami. "Od 1 listopada opłata będzie obniżona ze 100 do normalnego poziomu ok. 20 dolarów" - obiecuje w rozmowie z DZIENNIKIEM Galina Sołdatowa, dyrektor Fundacji Rozwoju Internetu.

To jeszcze nie wszystko: już wkrótce w domenie zostaną wprowadzone rosyjskie znaki. "Każdy użytkownik będzie mógł wpisać swój adres cyrylicą. To na pewno zwiększy popularność .su" - przekonuje.

Domena ma się stać "rosyjską przestrzenią" w sieci, bo w Rosji jest bardzo wielu ludzi, którzy nie posługują się alfabetem łacińskim. "Dla nich internet jest dzisiaj praktycznie niedostępny. Czas to zmienić" - mówi Sołdatowa. Na początku nie chce łączyć domeny .su z nostalgią po Związku Radzieckim, ale w końcu przyznaje, że historia ma też swoje znaczenie. "Nie należy wyrzekać się własnej przeszłości, a przecież w ZSRR były też dobre rzeczy" - mówi DZIENNIKOWI.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj