Dziennik Gazeta Prawana logo

Nowe starcia w Hongkongu. Policja użyła armatek wodnych

20 października 2019, 15:12
Ten tekst przeczytasz w 1 minutę
Policja w Hongkongu
Policja w Hongkongu/PAP/EPA
Podczas niedzielnej wielotysięcznej demonstracji w Hongkongu doszło do starć protestujących z policją. Radykalni demonstranci rzucali w stronę policjantów koktajlami Mołotowa, funkcjonariusze odpowiedzieli gazem łzawiącym. Nie ma informacji o rannych.

Miejscowa policja odmówiła wydania zgody na marsz przeciwko zakazowi zakrywania twarzy podczas prodemokratycznych demonstracji, w związku z czym niedzielny pochód był nielegalny. Organizatorzy akcji podkreślili, że mimo ryzyka aresztowania chcieli skorzystać ze swojego prawa do udziału w proteście. Przez kilka pierwszych godzin marsz odbywał się pokojowo. Część jego uczestników miała przy sobie parasolki, by ukryć twarz przed kamerami monitoringu. Mimo zakazu zasłaniania twarzy wielu maszerujących miało też na sobie maski.

Demonstracja, w której wzięło udział kilkadziesiąt tysięcy ludzi, odbyła się w dzielnicy Kowloon. Na trasie marszu część protestujących zdemolowała kilkaset sklepów i stacje metra. Uszkodzonych zostało też kilka chińskich placówek bankowych. Na ulicach ustawiono barykady, które następnie podpalono. Grupa radykałów rzuciła koktajle Mołotowa w stronę posterunku policji w Kowloon po tym jak policjanci użyli gazu łzawiącego, by rozproszyć tłum. Policjanci użyli też wobec uczestników akcji armatek wodnych. Według agencji AP koktajl Mołotowa wrzucono też do jednej ze stacji metra.

Uczestnicy marszu śpiewali hymn ruchu protestacyjnego i trzymali w rękach plakaty przedstawiające flagę Chińskiej Republiki Ludowej, na której gwiazdy ułożono na kształt nazistowskiej swastyki.

W czwartek Jimmy Sham, przywódca prodemokratycznego Obywatelskiego Frontu Praw Człowieka, który organizował szereg wielotysięcznych demonstracji w Hongkongu, został napadnięty przez grupę niezidentyfikowanych sprawców, którzy bili go młotkami w głowę. Media informują, że w sobotę dźgnięto nożem mężczyznę, który rozdawał prodemokratyczne ulotki.

W tej byłej brytyjskiej kolonii od czerwca trwają masowe prodemokratyczne protesty. Demonstranci żądają m.in. demokratycznych wyborów władz regionu i niezależnego śledztwa w sprawie działań policji, której zarzucają używanie nadmiernej siły.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj