"USA odgrywają kluczową rolę sprawiając, że NATO jest zdolne do działania: bez ich wkładu politycznego i militarnego na poziomie konwencjonalnym i atomowym wiarygodne odstraszanie, ani obrona Europy nie są możliwe" - podkreśla autorka najnowszej analizy, Claudia Major. Jednocześnie przypomina ona, że Sojusz stoi przed licznymi wyzwaniami, zarówno zewnętrznymi (np. polityka Rosji), jak i wewnętrznymi (spory między sojusznikami i niewystarczające wyposażenie sił zbrojnych większości europejskich członków).

Reklama

Mimo wdrożenia w 2014 roku procesu zmian, których celem jest dostosowanie NATO do działania w zmieniających się warunkach "zdolność Europejczyków do samodzielnego działania w sferze obronności, niezależnie od tego, czy jest realizowana celowo, czy też jest przymusowo akceptowana ze względu na zmiany transatlantyckie, nie może zostać osiągnięta w krótkim okresie bez USA. W przypadku zmniejszonego wkładu USA lub całkowicie bez niego NATO nie będzie mogło wypełniać swoich podstawowych zadań w dającej się przewidzieć przyszłości" - czytamy w raporcie.

Uzasadniając tę diagnozę Claudia Major zwraca uwagę, że w wypadku wycofania się Stanów Zjednoczonych z NATO, to Francja i Wielka Brytania musiałyby zastąpić amerykańską tarczę nuklearną (o ile reszta Sojuszu chciała utrzymać odstraszanie nuklearne). Wymagałoby to stworzenie całkowicie nowego systemu i poważnego zaangażowania się obu tych krajów. Państwa, które były wcześniej pod parasolem USA, obawiałyby się, że ich ochrona jest mniej niezawodna.

Reklama

Podobnie, nie da się zastąpić Stanów Zjednoczonych na poziomie politycznym. "Żadne z pozostałych państw NATO nie ma takiego formatu. Najbardziej prawdopodobne byłoby trio kierownicze złożone z Francji, Niemiec i Wielkiej Brytanii. Merytoryczne porozumienie między nimi byłoby jednak trudne ze względu na odmienne priorytety" - przewiduje analityk SWP.

Krytycznie ocenia ona też wszelkie propozycje współpracy wojskowej mające być alternatywą dla Sojuszu. "W perspektywie krótko- i średniookresowej nie ma alternatywy dla NATO, która mogłaby przejąć jego zadania wojskowe i posiadałaby porównywalną ekspertyzę militarną oraz ustalone procedury, struktury i procesy. Nawet przy największym wysiłku UE mogłaby pełnić taką rolę jedynie w perspektywie długoterminowej, a i tak tylko częściowo. Nawet przy mniejszym udziale USA, NATO zapewnia lepsze ramy niż inne organizacje do zarządzania obroną zbiorową. Tymczasem politycznych funkcji NATO - takich jak włączanie do działań Turcji, Kanady i Norwegii, a w przyszłości Wielkiej Brytanii - nie da się po prostu wcale zastąpić" - konstatuje Claudia Major i zaleca, by rząd RFN zabiegał o wzmacnianie europejskiego filaru Sojuszu przy jednoczesnym dążeniu do ustabilizowania stosunków transatlantyckich i zapewnienia długoterminowego zaangażowania USA na rzecz obrony Europy.