Przestępstwa z użyciem "molka”, jak w skrócie mówi się w Korei Płd. na miniaturowe kamery, zdarzają się w tym kraju tak często, że media piszą już o epidemii. Ich ofiarami padają co roku tysiące osób, szczególnie kobiet, a niektóre z nich z rozpaczy odbierają sobie życie.
- powiedziała swojemu ojcu pracownica szpitala na południu kraju kilka dni przed samobójstwem. Była jedną z kobiet filmowanych przez innego pracownika szpitala przy pomocy kamery zamontowanej w damskiej przebieralni. Ojciec zmarłej ocenił w rozmowie z BBC, że najbardziej obawiała się, iż sprawca upubliczni nagrania w internecie albo pokaże je znajomym córki.
Głośnym echem odbiło się zatrzymanie w marcu dwóch mężczyzn podejrzewanych o sfilmowanie w intymnych sytuacjach około 1,6 tys. osób w pokojach motelowych. Przestępcy transmitowali nagrania na żywo na portalach internetowych, gdzie od części widzów pobierano opłaty. Według policji kamery z obiektywami o średnicy zaledwie jednego milimetra, ukryte w stojakach na suszarki do włosów, gniazdkach elektrycznych i innych sprzętach, rozmieszczone były w 42 pokojach w 30 motelach w 10 miastach kraju.
Tego rodzaju nagrań poszukuje w internecie specjalny zespół powołany jesienią przez Komisję Standardów Komunikacyjnych Korei (KCSC). W październiku zespół interweniował średnio 82 razy dziennie. Jego szef Li Jong Bae przyznał jednak w rozmowie z agencją AFP, że całkowite usunięcie danego nagrania z internetu jest "prawie niemożliwe”, ponieważ materiały szybko rozprzestrzeniają się poprzez zagraniczne portale.
Według sekretarza generalnego KCSC Min Kiong Dzunga kluczowy jest pierwszy dzień od publikacji materiału. - powiedział francuskiej agencji.
- powiedział stacji ABC News dyrektor organizacji pomagającej ofiarom, Centrum Reagowania na Cyber Przemoc Seksualną Korei, Kim Jeo Dzin.
Z policyjnych danych wynika, że w 2018 roku za tego rodzaju przestępstwa zatrzymano prawie 5,5 tys. osób, o 22 proc. więcej niż dwa lata wcześniej. 97 proc. zatrzymanych to mężczyźni.
Do zadań zespołu KCSC należy również walka z "pornografią zemsty”, czyli prywatnymi nagraniami przekazywanymi innym osobom przez żądnych rewanżu byłych partnerów seksualnych. Problem wrócił na czołówki gazet w listopadzie, gdy 28-letnia gwiazda muzyki K-pop Gu Ha Ra popełniła samobójstwo. Przed śmiercią Gu była uwikłana w konflikt z byłym chłopakiem, który – jak twierdziła – groził jej publikacją takiego nagrania.
W patriarchalnym, konserwatywnym społeczeństwie Korei Płd. wykorzystywanie kobiet czasem nie jest traktowane z należytą powagą – ocenia BBC. Według cytowanej przez tę stację socjolożki z Uniwersytetu Czung-Ang w Seulu Li Na Jung ofiary przemocy seksualnej często są w tym kraju stygmatyzowane, a wiele z nich woli w związku z tym zachować milczenie.
Prawniczka An Seo Jeon powiedziała BBC, że Koreanki zaczęły też wygrywać więcej spraw sądowych. Oceniła jednak, że najważniejsza zmiana musi się rozpocząć nie w wymiarze sprawiedliwości, ale wewnątrz południowokoreańskiego społeczeństwa i w świadomości mieszkańców kraju.
Mężczyzna, który filmował w przebieralni pracownicę szpitala, został skazany na 10 miesięcy więzienia, przy czym za nielegalne nagrywanie grozi w Korei Płd. maksymalnie pięć lat. Ojciec kobiety zapowiedział apelację i walkę o surowszą karę w sądach wyższych instancji. - powiedział.