Największy protest, z udziałem ponad 2 tys. prawników, odbył się w budynku sądu w Lahaurze na wschodzie Pakistanu. Kiedy demonstranci próbowali wyjść z gmachu, policjanci przypuścili szturm. Po jednej stronie machano pałkami i rzucano granaty z gazem łzawiącym, z drugiej wygrażano kijami i ciskano kamieniami. Ranni byli po obu stronach.
Prezydent Pervez Musharraf wprowadził w sobotę stan wyjątkowy, by "położyć kres nasilającej się rebelii islamskich ekstremistów". Opozycja widzi to nieco inaczej. "Jego decyzja to próba powstrzymania Sądu Najwyższego przed wydaniem wyroku w sprawie legalności pełnienia przez niego urzędu" - tłumaczą wrogowie prezydenta.
Musharraf w ubiegłym miesiącu zwyciężył w wyborach prezydenckich, ale Sąd Najwyższy nie orzekł jeszcze, czy miał on prawo ubiegać się o to stanowisko, stojąc jednocześnie na czele armii.
Ponad 350 zatrzymanych i płaczących prawników to efekt walki demonstrantów z pakistańską władzą. Na rozkaz prezydenta Perveza Musharrafa policja użyła wobec jego przeciwników gazu łzawiącego. W Pakistanie wprowadzono niedawno stan wyjątkowy.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Reklama
Reklama
Reklama