Największy protest, z udziałem ponad 2 tys. prawników, odbył się w budynku sądu w Lahaurze na wschodzie Pakistanu. Kiedy demonstranci próbowali wyjść z gmachu, policjanci przypuścili szturm. Po jednej stronie machano pałkami i rzucano granaty z gazem łzawiącym, z drugiej wygrażano kijami i ciskano kamieniami. Ranni byli po obu stronach.

Prezydent Pervez Musharraf wprowadził w sobotę stan wyjątkowy, by "położyć kres nasilającej się rebelii islamskich ekstremistów". Opozycja widzi to nieco inaczej. "Jego decyzja to próba powstrzymania Sądu Najwyższego przed wydaniem wyroku w sprawie legalności pełnienia przez niego urzędu" - tłumaczą wrogowie prezydenta.

Musharraf w ubiegłym miesiącu zwyciężył w wyborach prezydenckich, ale Sąd Najwyższy nie orzekł jeszcze, czy miał on prawo ubiegać się o to stanowisko, stojąc jednocześnie na czele armii.