Do 8 marca rząd ma przedstawić trzech kandydatów na polskiego sędziego w Europejskim Trybunale Praw Człowieka (ETPC). Nominat ma zastąpić Krzysztofa Wojtyczka. Czy nowy polski sędzia przyczyni się do skierowania trybunału z powrotem na szerokie wody, czy wzmocni frakcję odpowiedzialną za powolny dryf w kierunku mielizny? Zdaniem obserwatorów od pewnego czasu w orzecznictwie ETPC daje się bowiem dostrzec rozwadnianie standardów.
Kontrowersyjne orzeczenia
– mówi prof. Jacek Skrzydło z Uniwersystetu Łódzkiego.
Zwraca uwagę, że kilka państw Rady Europy pod wpływem doktryny Salduz zmieniło ustawodawstwo w kierunku wzmocnienia praw podejrzanych na początkowym etapie postępowania karnego. Po Beuze v. Belgia okazuje się, że niekoniecznie było to potrzebne.
mówi prof. Skrzydło.
Inny przykład to orzeczenie Wielkiej Izby w sprawie S.V.A. v. Dania. ETPC uznał, że prewencyjne zatrzymanie grupy chuliganów, którzy przyjechali na mecz do Kopenhagi, było zgodne z Europejską Konwencją Praw Człowieka (mimo że jeszcze nie zdążyli narozrabiać).
– dodaje ekspert.
Nie inaczej sytuacje postrzega prof. Ireneusz C. Kamiński z Polskiej Akademii Nauk, który przypomina, że jeszcze niedawno nie do pomyślenia było, aby ETPC uznał za dopuszczalne stosowanie wobec dziennikarza sankcji w postaci pozbawienia możliwości wykonania zawodu.
– podkreśla prof. Kamiński.
Owszem, sprawa Atamańczuka była kontrowersyjna. Po pierwsze chodzi o dziennikarza, który jednocześnie jest politykiem. Po drugie, środek karny w postaci zakazu wykonywania zawodu przez dwa lata był reakcją na tekst, w którym znalazły się słowa skierowane wobec mniejszości etnicznych. Sprawa z jednej strony dotyczyła więc granic swobody wypowiedzi a z drugiej ochrony mniejszości przed dyskryminacją. Niemniej jednak, jak podkreśla prof. Kamiński, rozstrzygniecie w sprawie Atamańczuka oznacza obniżenie standardu, bo do tej pory dość powszechnie przyjmowano, że Europejska Konwencja Praw Człowieka dopuszcza tylko jego wzmacnianie. Poza tym rozstrzygnięcie niezgodne z dotychczasową linią orzeczniczą potwierdzoną przywołanym wcześniej wyrokiem Wielkiej Izby zapadło w zwykłym siódemkowym składzie izby.
Inny przykład, również z ostatnich dni, to wyrok w sprawie Marilena-Carmen Popa przeciwko Rumunii, w której skarżąca zarzucała naruszenie art. 7 konwencji przez skazanie jej bez podstawy prawnej. Rumuński sąd wymierzył jej karę nieistniejącą w tamtejszym prawodawstwie – sześciu miesięcy więzienia w zawieszeniu na trzy lata, choć maksymalny okres próby mógł wynosić 2,5 roku. Sprawa oczywista, ale ETPC uznał, że skarżąca nie wyczerpała drogi krajowej, bo przed rumuńskim Sądem Najwyższym złożyła skargę o stwierdzenie nieważności orzeczenia, a powinna była raczej domagać się sprostowania orzeczenia z uwagi na oczywisty błąd w zastosowaniu prawa materialnego.
– mówi prof. Kamiński.
Dodaje, że pierwsze takie niepokojące symptomy zmian w orzecznictwie zauważył już ponad pięć lat temu, lecz teraz to zjawisko się coraz bardziej intensyfikuje.
Zbyt wysokie standardy
Paradoksalnie, jak zauważa prof. Skrzydło, nie zawsze osłabianie standardu ochrony należy ocenić negatywnie.
– mówi prof. Skrzydło.
Podkreśla, że wcześniejsze standardy były zbyt wyśrubowane i totalnie nieprzystające do obecnego kryzysu migracyjnego.
Skąd ten kryzys
Przyczyn tego stanu rzeczy jest wiele, ale zdaniem ekspertów można wyróżnić trzy zasadnicze.
Pierwsza związana jest z sytuacją w Europie. ETPC nie funkcjonuje w próżni, a w kryzysie, który dotyka Europę, jest mniejsza gotowość do myślenia w kategoriach wspólnych europejskich standardów prawnych.
– zauważa prof. Kamiński,
W pewnej mierze wynika to ze zmian w składzie osobowym trybunału. Od 2012 do 2015 r. prezesem ETPC był Dean Spielmann, luxemburski prawnik, już wcześniej znany w ETPC, w którym często występował – zanim został sędzią – jako pełnomocnik skarżących. Jego następcą został Guido Raimondi, który również nie był w Strasburgu postacią anonimową i był znany z zupełnie innej strony – jako wieloletni reprezentant włoskiego rządu w sprawach przed ETPC.
I choć teraz na czele trybunału stoi Grek Linos-Alexandre Sicilianos, który nie ma w swoim dossier pracy na rzecz administracji państwowej, to takich sędziów, którzy byli wcześniej np. pełnomocnikami swoich państw, jest więcej, niż bywało to w latach poprzednich. A to nie jest bez znaczenia, bo w naturalny sposób te osoby miały inną perspektywę.
– wskazuje prof. Kamiński.
Tłumaczy, że trzecim elementem jest „oddech” protokołu 15 do Konwencji. Z chwilą wejścia w życie dokumentu (co nastąpi niebawem, bo ratyfikowało go już 45 z 47 państw będących stronami Konwencji) do preambuły zostaną dopisane zasada subsydiarności oraz krajowego marginesu swobody ocen.
prognozuje prof. Kamiński.
Przypomina, że tradycyjnie w przypadku wielu konwencyjnych praw i wolności jednoznacznie wskazywano, że te prawa i wolności są zasadą, a ich ograniczenie to wyjątek, który państwo musi przekonująco usprawiedliwić.
– uważa ekspert.
To nie jest czas dla praw człowieka
Zdaniem prof. Skrzydły może to być również swoista reakcja na inflację praw człowieka, której doświadczamy od pewnego czasu.
wskazuje naukowiec.
Kolejny problem z ETPC jest związany nie z samym orzekaniem, ile z oczekiwaniem na rozstrzygnięcie. Przywołany wcześniej wyrok w sprawie Atamańczuka zapadł po dziewięciu latach. I co gorsza, nie jest to wcale wyjątek.
– zwraca uwagę mec. Monika Gąsiorowska, która od wielu lat reprezentuje skarżących przed ETPC.
Na ironię zakrawa fakt, że wiele skarg znad Wisły dotyczy właśnie przewlekłości postępowań cywilnych, karnych czy administracyjnych.
– dodaje mec. Justyna Metelska, również specjalizująca się w prawach człowieka.
Inna sprawa, że ETPC jest dosłownie zalany skargami (np. w ubiegłym roku trafiło do niego ponad 40 tys. skarg). Zaostrzono kryteria formalne, przez co czasem zasadne skargi są odrzucane na wstępnym etapie, zanim sprawa trafi do sędziego, z powodu błahych uchybień (na przykład gdy podpis osoby skarżącej na pełnomocnictwie jest zeskanowany, a nie oryginalny). Oczywiście w sprawach najpoważniejszych – związanych z ochroną życia, zakazem złego traktowania z uwagi na rangę zarzutów – praktyka działania urzędników jest bardziej wyrozumiała. O ile jednak kiedyś ETPC uchodził za sąd bardzo przyjazny, odformalizowany, o tyle dziś jest czasem bardziej rygorystyczny niż sądy krajowe.
Ciągle jeszcze są sędziowie, którzy tę nutę aktywizmu podtrzymują, ale z ETPC dochodzi już inna melodia
POLACY LICZĄ NA STRASBURG