Ta ostatnia gazeta zwraca uwagę, że dla populistów szczególnie bolesna jest sytuacja, gdy to naród odsuwa ich od władzy.
"Sueddeutsche Zeitung": Węgrzy chcą należeć do Europy
Populiści twierdzą, że "mówią w imieniu narodu i bronią go przed złymi globalistami i dyktatorskimi biurokratami z Brukseli". Ale czasami zdarza się tak, jak na Węgrzech, że naród nie ma już ochoty, aby tacy ludzie przemawiali lub bronili go w jego imieniu. "Naród potrafi rozróżnić pomiędzy rozsądnymi reprezentantami, a takimi, którzy wykorzystują władzę do napychania sobie kieszeni" – pisze Hubert Wetzel.
Przygniatająca większość Węgrów oświadczyła, że chce należeć do Europy i podziela europejskie wartości; że mają dość kliki rządowej, która się sama bogaci, a kraj uzależnia politycznie i gospodarczo od dyktatorów w Moskwie i Pekinie – czytamy w "SZ".
"Sueddeutsche Zeitung": Orban dziekanem niszczycieli Europy
Dla Unii Europejskiej wynik wyborów na Węgrzech jest "nieograniczenie dobrą wiadomością". Przez lata wydawało się, że tylko wrogowie (UE) prą do przodu – tak jakby nic nie mogło powstrzymać marszu po zwycięstwo "nienawidzących Europy prawicowo-populistycznych polityków". Orban stał na czele tego ruchu, był "dziekanem tych, którzy chcą zniszczyć Europę".
Porażka Orbana jest "zwycięstwem Europy i wartości, na których została zbudowana – tolerancji, praworządności, demokracji i wolności". Wynik wyborów jest też "porażką wrogów UE – Donalda Trumpa i Władimira Putina". "Amerykański prezydent i rosyjski podżegacz wojenny wspierali swojego najważniejszego sojusznika w Europie" – pisze Wetzel zastrzegając, że kontakty z Trumpem i Putinem okazały się dla Orbana "toksyczne".
"FAZ": Magyar oferuje politykę Fideszu bez systemu Orbana
"Węgry wracają do Europy" – pisze "Frankfurter Allgemeine Zeitung". Zdaniem komentatora, lider opozycji Peter Magyar zaoferował wyborcom jako alternatywę "politykę Fideszu bez systemu Orbana", którego "wszyscy oprócz beneficjentów mieli po dziurki w nosie".
Magyar w roli szefa rządu "nie będzie miał łatwo" – ocenił komentator, zwracając uwagę na fakt, że administracja państwowa, wymiar sprawiedliwości i instytucje kultury, a także media pozostają w rękach ludzi Orbana.
"FAZ": Nie należy obawiać się powtórki "scenariusza polskiego"
Komentator podkreślił, że prezydent Węgier Tamas Sulyok też został wyznaczony przez Orbana, nie jest jednak "partyjnym żołnierzem Fideszu". Jego zdaniem nie należy jednak obawiać się powtórki "scenariusza polskiego" – częściowej blokady prac rządu przez głowę państwa. Tym bardziej, że Magyar dysponuje większością dwóch trzecich w parlamencie.
"FAZ": Orban śpiewał z nut rozpisanych przez władcę Kremla
Objęcie władzy przez Magyara zakończy zdaniem "FAZ" "obstrukcyjną politykę Węgier w UE". W zamian Komisja Europejska powinna "wyjść naprzeciw oczekiwaniom Węgier". Połowę wstrzymanych przez Brukselę funduszy w wysokości 20 mld euro można będzie odzyskać. Magyar odblokuje relacje z Ukrainą i zbuduje dystans wobec Moskwy. Orban, nie wiedzieć czemu, "śpiewał z nut rozpisanych przez władcę Kremla" – pisze w konkluzji "FAZ".
"Die Welt": Orban jest "wrzodem Europy", ale to komplement
W zupełnie innym tonie utrzymany jest komentarz opublikowany w dzienniku "Die Welt". "Dziękuję, Orbanie" – pisze wydawca gazety Ulf Poschardt. "Viktor Orban jest co prawda wrzodem Europy, jednak ze względu na kompromitujące osiągnięcia UE – począwszy od polityki migracyjnej, a skończywszy na Zielonym Ładzie – można to uznać za komplement".
Poschard krytykuje panującą w Europie z powodu zwycięstwa Magyara "powszechną radość bez najmniejszej krytycznej refleksji". Jego zdaniem należy odnotować, że po zmianie władzy nie można mówić o "sterowanej demokracji", lecz o "dobrze funkcjonującej demokracji" na Węgrzech. Orban we wzorowy sposób pogratulował zwycięstwa swojemu przeciwnikowi.
Orban spełniał "dyżurną rolę pożytecznego wrzodu Europy" i kwestionował rzekomą jedność w UE, zamiast godzić się na "w dużej mierze katastrofalne projekty". Tak było w przypadku szkodliwej z jego punktu widzenia polityki migracyjnej, w przypadku Zielonego Ładu, który wywarł znaczną presję na niemiecki przemysł motoryzacyjny, a tym samym na sytuację ekonomiczną na Węgrzech. A także w przypadku "biurokratycznego szału" przy rozbudowie "nietransparentnej i niezbyt demokratycznej" centrali w Brukseli – wylicza Poschardt.
"Die Welt": W 2015 roku rację miał Orban, a nie Merkel
Jego zdaniem Bruksela wydaje coraz więcej regulacji i zarządzeń zmieniających codzienność ludzi, nie mając legitymacji suwerena. "W przypadku polityki migracyjnej w 2015 r. rację miał Orban, a nie Merkel" – czytamy w "Die Welt".
Poschardt pisze, że europejskie mieszczaństwo, przy każdej próbie sprzeciwu wobec technokratycznej władzy UE przypinało Orbanowi "łatkę prawicowego populisty".
Orban był "upierdliwym szefem rządu". "Wobec kompromitujących osiągnięć UE w minionych 15 latach w polityce zagranicznej, wewnętrznej i gospodarczej można uznać ten epitet za komplement" – ocenił komentator. Prawica w Europie poniosła katastrofalną porażkę. Ona też musi się nauczyć – że najważniejsza jest ekonomia. "Bunt wartości a la MAGA czy flirt z autorytarnymi politykami w rodzaju Putina nie interesuje wyborców. Pragną dobrobytu i wolności a nie walk światopoglądowych" – pisze w konkluzji wydawca "Die Welt".