Dziennik Gazeta Prawana logo

Wyrok z Karlsruhe wytrychem dla PiS. Polska zamierza skorzystać z niemieckiego precedensu

11 maja 2020, 07:41
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
Polska, Niemcy
<p>Polska, Niemcy</p>/Shutterstock
Polska zamierza skorzystać z niemieckiego precedensu. – Może to przypominać wprowadzanie zasad koszykówki do gry w szachy – mówi prof. Nowak-Far

Wyrok niemieckiego Federalnego Trybunału Konstytucyjnego (BVerfG) w sprawie kupowania obligacji przez Europejski Bank Centralny (EBC) podważający orzecznictwo Trybunału Sprawiedliwości UE zainteresował władze w Warszawie. W ocenie wiceministra sprawiedliwości Sebastiana Kalety orzeczenie to dotyczy także Polski i pokazuje, że w sporze o praworządność racja jest po stronie polskiego rządu.

Prezes Trybunału Konstytucyjnego Julia Przyłębska powiedziała PAP, że BVerfG przyznał, iż to krajowe sądy konstytucyjne są sądami ostatniego słowa. Polski TK także ma do rozstrzygnięcia kwestię zakresu kompetencji TSUE – tego, czy ma on prawo zawiesić Izbę Dyscyplinarną w Sądzie Najwyższym. – – mówi DGP wiceminister spraw zagranicznych Paweł Jabłoński.

Ireneusz Cezary Kamiński, były sędzia ad hoc Europejskiego Trybunału Praw Człowieka w Strasburgu, uważa, że mamy do czynienia z wyrokiem "niezwykle mocnym, ale nie niespodziewanym". Według niego niemiecki trybunał w Karlsruhe skorzystał z własnego zastrzeżenia poczynionego w wyroku w sprawie traktatu z Lizbony w 2009 r. W orzeczeniu sprzed ponad dekady sędziowie stwierdzili, że RFN może związać się traktatem z Lizbony, bo nie jest on sprzeczny z niemiecką konstytucją. Jednocześnie jednak zastrzegł sobie prawo do kontrolowania tego, czy działania europejskich organów, w tym TSUE, mieszczą się w granicach traktatu.

Teraz niemieccy sędziowie z tego prawa skorzystali, uznając, że EBC wyszedł poza swoje kompetencje. Co więcej ocenili, że TSUE stwierdzając legalność programu EBC – w odpowiedzi na pytanie prejudycjalne BVerfG – wyszedł poza traktat. Profesor Kamiński nie będzie zaskoczony, jeśli polski TK pójdzie dokładnie tą samą drogą. – – podkreśla.

Z kolei Artur Nowak-Far, były wiceminister spraw zagranicznych, podkreśla, że wyroki należy rozpatrywać wyłącznie w ich kontekście. W tym przypadku chodzi o proces podejmowania decyzji przez EBC, nad którym zgodnie z orzeczeniem BVerfG nie ma w Niemczech właściwej kontroli demokratycznej. – Można się spodziewać, że w następstwie wyroku Niemcy będą więc musiały zmienić przepisy tak, by tę kontrolę zapewnić – mówi. Jak dodaje, przypisywanie BVerfG innych intencji byłoby nierozsądne, bo niemieccy sędziowie podkreślili w komunikacie, że ich orzeczenie nie podważa kompetencji TSUE ani żadnego innego organu UE.

BVerfG zastrzegł też, że jego orzeczenie nie może dotyczyć reakcji na koronawirusa, czym może sugerować, że jego ocena w odniesieniu do koronaobligacji byłaby inna. – – podkreśla Nowak-Far. – – konkluduje.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj