- pisze "FT".
Zdaniem dziennika jest kilka powodów, dla których Johnson, mimo zrozumiałej złości opinii publicznej na złamanie przez Dominica Cummingsa zakazu przemieszczania się, nie chce go zdymisjonować - po części upór premiera, po części niechęć do tego, by dać przeciwnikom tak cenny skalp, być może nawet wierzy on w wyjaśnienia doradcy, że kierował się on koniecznością zapewnienia opieki dziecku.
- zauważa "FT".
Jak ocenia gazeta, fundamentem tego rządu jest garstka bliskich sojuszników, których otacza nieznaczący, bierny i w dużej mierze nieefektywny gabinet osób wybranych głównie ze względu na ich zaangażowanie w brexit lub lojalność wobec Johnsona w zeszłorocznych wyborach lidera Partii Konserwatywnej. Z wyjątkiem ewentualnie ministra finansów Rishiego Sunaka i ministra bez teki Michaela Gove'a, niewiele wśród nich jest osób tego kalibru, którego wymaga się od ministra.
Jak podkreśla "FT", Cummings jest niewątpliwie świetnym działaczem kampanijnym, a niektóre jego pomysły są niezwykle rozsądne, ale jak pokazuje reakcja na pandemię, jak dotąd nie ma zbyt wielu dowodów na to, że jego talenty obejmują umiejętność zarządzania machiną rządową lub realizacji programu politycznego. Zbyt szybko daje się wciągać do walki, kiedy lepszy efekt przynosiłaby perswazja.
- pisze "FT".
Zdaniem dziennika, niezależnie od losu Cummingsa, również przyszłość rządu jest niepewna. Johnson zamiast zasłaniać uszy na głosy wyborców, musi wysłuchać ostrzeżeń płynących z tej sprawy. To zbyt wczesny etap kadencji na mentalność oblężonej twierdzy. "FT" przekonuje, że Johnson potrzebuje wokół siebie dobrych urzędników służby cywilnej i doradców, którzy wykazują się czymś więcej niż wiarą w niego, musi też poszerzyć spektrum rządowych talentów i słuchać tych, którzy się z nim nie zgadzają.