Dworczyk w Polsat News pytany był o słowa Waszczykowskiego, byłego szefa MSZ, a obecnie europosła PiS, które padły w wywiadzie dla "Dziennika Gazety Prawnej" i dotyczyły przyznania tzw. agrément nowemu ambasadorowi Niemiec w Polsce. - powiedział był szef MSZ.
Szef KPRM zapytany, czy w sprawie nowego ambasadora Berlin zaszantażował premiera Mateusza Morawieckiego, podkreślił, że "to jest oczywiście nieprawda". – powiedział minister. Jego zdaniem Waszczykowski w Warszawie "bywa" i najwyraźniej Zapytany, dlaczego zwlekano ze zgodą na ambasadora, Dworczyk odparł:
Dopytywany, czy temat nowego ambasadora pojawił się w rozmowie premiera Mateusza Morawieckiego z kanclerz Niemiec Angelą Merkel pod koniec sierpnia, szef KPRM podkreślił, że była ona poświęcona niemal wyłącznie sprawie Białorusi. – powiedział Dworczyk. Metoda szantażu w polityce zagranicznej - jak dodał - jest rzadko stosowana, bo też zwykle jest nieskuteczna.
Arndt Freytag von Loringhoven to wieloletni urzędnik i dyplomata, w latach 2014-2016 ambasador Niemiec w Republice Czeskiej. W latach 2007-2010 był wiceszefem niemieckiego wywiadu zagranicznego (BND), a od 2016 r. pierwszym w historii szefem wywiadu NATO.
Część mediów w ostatnich tygodniach przypominała wielokrotnie historię ojca von Loringhovena – oficera Wehrmachtu, który pod koniec II wojny światowej służył w bunkrze Adolfa Hitlera. Pytany o te doniesienia medialne wiceszef MSZ Marcin Przydacz podkreślał, że decyzja dotycząca rozpatrzenia wniosku o udzielenie zgody na przyjęcie nowego ambasadora należy wyłącznie do państwa przyjmującego. Trwającą wówczas od kilkunastu tygodni procedurę zgody na przyjęcie ambasadora krytycznie oceniał były szef dyplomacji Jacek Czaputowicz, który ustąpił ze stanowiska pod koniec sierpnia.
Ostatecznie zgoda została udzielona na początku ubiegłego tygodnia. W poniedziałek, 31 sierpnia wiceszef MSZ Szymon Szynkowski vel Sęk poinformował PAP, że strona polska ostatecznie zdecydowała o wyrażeniu zgody na przyjęcie von Loringhovena.