Dziennik Gazeta Prawana logo

Doradca w kampanii Bidena: Polska i Polonia w jego sercu mają specjalne miejsce

2 listopada 2020, 08:09
Ten tekst przeczytasz w 4 minuty
Joe Biden
<p>Joe Biden</p>/ShutterStock
Demokratyczny kandydat na prezydenta USA zawsze działał na rzecz wzmocnienia dialogu między naszymi państwami. Polska i Polonia w jego sercu mają specjalne miejsce - mówi w rozmowie z 'Dziennikiem Gazetą Prawną" Michael Carpenter, doradca w kampanii Joego Bidena, członek zarządu Penn Biden Center for Diplomacy and Global Engagement, wiceszef Pentagonu w rządzie Baracka Obamy.

DGP: Gdyby Joe Biden został jutro wybrany 46. prezydentem Stanów Zjednoczonych, to jak będzie wyglądała jego dyplomacja w stosunku do Polski? Zmieni się w porównaniu z podejściem Donalda Trumpa?

 Michael Carpenter: Najważniejsza różnica, jaka jest w tej sprawie między prezydentem Trumpem a wiceprezydentem Bidenem, sprowadza się do postrzegania Sojuszu Północnoatlantyckiego. Obecna głowa państwa regularnie atakowała NATO, chociażby kwestionując art. 5 i jego wykonalność, niejednokrotnie sugerując, że USA mogłyby się wycofać z transatlantyckiej organizacji, dążąc do rozluźnienia jej spójności i antagonizując niektórych członków, chociażby Niemcy. Jeżeli Joe Biden zostałby prezydentem, to jego podstawowym wyzwaniem będzie odbudowanie solidarności wewnątrz Sojuszu Północnoatlantyckiego, przekonanie partnerów, że art. 5 nas naprawdę ze sobą wiąże i że wespół dysponujemy odpowiednimi siłami obronnymi i odstraszającymi. I to się będzie odbywać z korzyścią dla Polski, bo nie chodzi o to, by nad Wisłą stacjonował po prostu amerykański kontyngent, ale by kraje NATO ze sobą współpracowały, inaczej cała kampania odstraszania się nie powiedzie.

Czy w takim razie za ewentualnej prezydentury Bidena skończy się droga na skróty i załatwianie przez polski rząd spraw tylko z Waszyngtonem?

Nie, nie sądzę, by jakość bilateralnej relacji między Polską a Stanami Zjednoczonymi ucierpiała, a współpraca osłabła. Joe Biden zawsze działał na rzecz wzmocnienia dialogu między naszymi państwami. Polska i Polonia w jego sercu mają specjalne miejsce. Jego rząd będzie dążyć do wzmocnienia współpracy w zakresie bezpieczeństwa. Oczywiście kwestia praworządności wywołuje pewne napięcie. Były wiceprezydent wielokrotnie wypowiadał się na temat wagi rządów prawa. Ale jestem przekonany że nasze więzi nie zostaną rozluźnione.

Ale i za prezydentury Trumpa nie wszystko wyglądało idealnie. Ambasador Georgette Mosbacher niejednokrotnie upominała wprost polskie władze, by odstąpiły od homofobicznego języka i nie próbowały ograniczać wolności mediów. Czy Biden jako prezydent pociągnąłby te wątki?

Prawa człowieka to w demokracji fundamentalne sprawy. Zresztą Sojusz Północnoatlantycki opiera się na poszanowaniu zasad demokratycznych, praw indywidualnych i praw mniejszości. Jest to zaznaczone w preambule do traktatu waszyngtońskiego z 1949 r. Ten pakt to nie transakcja, tylko relacja oparta na wierze we wspólne wartości. I musimy im być dalej wierni. Odpowiadając już konkretnie na pana pytanie: zarówno Polska, jak i Stany Zjednoczone mają problemy z praworządnością, do których muszą się odnieść i z nimi uporać. W Ameryce przez ostatnie cztery lata miała miejsce stopniowa erozja demokratycznych pryncypiów. Wymiar sprawiedliwości i służby specjalne zostały upolitycznione. Dlatego i my, i wy mamy przed sobą w tej materii pracę do wykonania. Zapewniam, że to za jakiś czas przyniesie owoce. Chociażby na Białorusi, gdzie Polska i USA mają interes we wspieraniu demokracji ze względu na ochronę własnego bezpieczeństwa.

A propos Białorusi: Joe Biden ostatnio wymienił Warszawę i Mińsk jednym tchem, jako stolice, które zeszły z demokratycznej drogi. Wielu ludzi w Polsce się oburzyło. Czy kandydat demokratów nie widzi różnicy między tymi krajami?

Słowa Bidena źle zinterpretowano. Odnosił się on do wielu trendów, które widać od pewnego czasu w państwach Europy, które napawają nas obawą. Jedną z nich jest droga, którą zmierza Białoruś i jej reżim. Ale to zupełnie inna kwestia niż Polska, kraj demokratyczny, który ma pewne problemy z praworządnością. Dwie kompletnie różne kategorie spraw. To niefortunne, że zostały połączone w jedno w wypowiedzi wiceprezydenta Bidena, ale takie drobne wpadki się nieintencjonalnie zdarzają, kiedy jest się na szlaku kampanii i trzeba się w jednej chwili móc merytorycznie odnieść do 50 różnych tematów.

Czy jeżeli Biden zostanie prezydentem, to wojny celne z Chinami będą kontynuowane?

Wydaje mi się, że Ameryka w ostatnich latach za bardzo koncentrowała się tylko na kwestii deficytu handlowego z Chinami, pomijając całe tło tego problemu. A trzeba się skupić na systemowej manipulacji, jaką uprawia Pekin poprzez subsydiowanie państwowych firm, ograniczanie dostępu do chińskiego rynku zagranicznym korporacjom, kradnąc własność intelektualną i kombinując przy kursie własnej waluty. Musimy zadbać o wprowadzenie jasnych reguł gry, żeby tyle amerykańskie, ile polskie firmy mogły konkurować na chińskim rynku.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj