Porozumienie (zawarte w nocy z poniedziałku na wtorek) o przerwaniu ognia zostało podpisane przez premiera Armenii i prezydenta Azerbejdżanu, co nadaje mu inną rangę niż poprzednie porozumienia, sygnowane przez szefów MSZ obu krajów. Swój podpis złożył pod nim prezydent Rosji, która występuje jako gwarant i już zaczęła wysyłać tam swoje siły pokojowe – ocenił w rozmowie z PAP Górecki, który w OSW zajmuje się regionem Kaukazu Południowego.

Reklama

Od momentu nasilenia walk o Górski Karabach pod koniec września zawarto już trzy porozumienia o zawieszeniu broni, lecz wszystkie były natychmiast łamane. Dwa rozejmy zawarto pod auspicjami Rosji i jeden - przy mediacji USA.

Obecne porozumienie zostało podpisane w sytuacji, gdy Azerbejdżanowi udało się przejąć kontrolę nad częścią terytoriów, kontrolowanych do września przez Ormian, w tym nie tylko miejscowości wokół separatystycznego regionu, ale w samym Górskim Karabachu, włączając w to strategiczną miejscowość Szusza.

Można mówić o sukcesie Azerbejdżanu, który demonstrował swoją militarną przewagę w trakcie tego konfliktu. Z kolei Armenia znalazła się w trudnej sytuacji. Owszem, obecne porozumienie jest dla niej porażką, gdyż traci ona dużą część wcześniej kontrolowanych terytoriów, jednak wybór, przed którym stanęły władze w Erywaniu, był pomiędzy sytuacją złą i bardzo złą. Alternatywą było całkowite przejęcie przez Azerbejdżan Górskiego Karabachu – tłumaczy Górecki.

Z przebiegu kampanii jego zdaniem wynikało, że wojska azerbejdżańskie są w stanie zająć cały Górski Karabach ze stolicą w Stepanakercie, a w obecnej sytuacji Ormianie zachowują część terytoriów wraz z rosyjską gwarancją ich ochrony oraz zabezpieczenia połączenia drogowego pomiędzy Armenią a separatystycznym regionem zamieszkanym przez Ormian.

Oczywiście w Erywaniu jest ogromne rozczarowanie i prawdopodobnie obecny premier Nikol Paszynian będzie musiał ustąpić. Jednak można powiedzieć, że wybrał on mniejsze zło – ocenia ekspert.

Bezdyskusyjnie beneficjentem obecnej sytuacji jest Rosja, dodaje Górecki. Moskwa jest gwarantem porozumienia, wprowadza na teren Karabachu ok. 2 tys. swoich sił pokojowych, umacniając tym samym swoją obecność w regionie.

W związku z zawarciem nowego porozumienia de facto traci rację bytu dotychczasowy format, w ramach którego od lat próbowano doprowadzić do uregulowania konfliktu, czyli tzw. Mińska Grupa OBWE, której współprzewodniczyły Rosja, USA i Francja. Na tym też korzysta Rosja, bo zachodni uczestnicy wypadają z gry – podkreśla analityk.

Również Turcja, która aktywnie wspierała Azerbejdżan, nie będzie odgrywać w obecnej sytuacji ważniejszej roli poza, zdaniem eksperta, symbolicznym udziałem w powołanym przez porozumienie centrum pokojowym.

Zdecydowanie mamy do czynienia z nowym status quo, które istotnie zmienia dotychczasową sytuację. Pozostaje oczywiście ważne pytanie o to, jaki status będą mieć terytoria, które utrzyma pod swoją kontrolą Armenia – podsumowuje.

O podpisaniu o podpisaniu deklaracji o zakończeniu od wtorku działań wojennych w Górskim Karabachu poinformowano w nocy z poniedziałku na wtorek. Podpisy pod porozumieniem złożyli premier Armenii Nikol Paszynian, prezydent Azebejdżanu Ilham Alijew i prezydent Rosji Władimir Putin.

Złożenie podpisu pod deklaracją o zakończeniu działań wojennych Paszynian nazwał "bolesnym dla niego samego i dla całego narodu". W Erywaniu w reakcji na tę informację doszło do zamieszek i ataku na budynki rządowe.

Strony konfliktu zgodziły się na wprowadzenie do Karabachu rosyjskich sił pokojowych. Dowództwo rosyjskiego kontyngentu pokojowego będzie stacjonować w stolicy Górskiego Karabachu Stepanakercie.

Reklama

Zgodnie z komunikatem opublikowanym przez Kreml, strony porozumienia pokojowego utrzymają pozycje, jakie ich siły zbrojne zajmowały w poniedziałek. Oznacza to, że Azerbejdżan odzyskał kontrolę nad częścią terytorium Górskiego Karabachu.

Najnowsza odsłona konfliktu wojennego w Górskim Karabachu rozpoczęła się 27 września. Strony trzykrotnie przystawały od tamtego czasu na zawieszenie działań wojennych, za każdym jednak razem rozejm był zrywany.

Nieuznawany międzynarodowo Górski Karabach to enklawa ormiańska na terytoriach de iure będących częścią Azerbejdżanu. Jest ona zamieszkana i była dotąd całkowicie kontrolowana przez Ormian. W konflikcie o nią w latach 1991-1994 zginęło około 30 tys. ludzi. Po 27 latach względnego spokoju, Azerbejdżan zaatakował we wrześniu zajmowane przez Ormian tereny, twierdząc, że wcześniej doszło do prowokacji strony ormiańskiej. Od nasilenia walk we wrześniu zanotowano już ponad 1000 ofiar śmiertelnych - żołnierzy i cywilów.