Wspólne długi zwiążą państwa członkowskie nowym rodzajem relacji, co pogłębi integrację. Wprowadzenie euroobligacji bywa pokazywane jako symboliczne przekroczenie Rubikonu – od tej pory państwa UE mają być już związane ze sobą na dobre i na złe, a integracja europejska zmierzać zacznie prosto w stronę federacji. Nic więc dziwnego, że kraje północy Europy chcą zapewnić sobie bezpiecznik w formie mechanizmu praworządności, na wypadek gdyby w którymś z państw, za których długi będą odpowiadać, zaczęło dochodzić do ewidentnego łamania prawa.
Tak naprawdę unijny dług powinien zostać utworzony już dawno, gdyż jest logicznym dopełnieniem wspólnego rynku i waluty. Niestety euroobligacje wypuszczone w ramach funduszu odbudowy są jedynie erzacem koncepcji, którą postuluje od lat wielu ekonomistów, takich jak Thomas Piketty czy Jannis Warufakis. Choć na początek dobre i to.
Dziennikarz ekonomiczny, członek redakcji „Krytyki Politycznej” i stały współpracownik DGP i „Przewodnika Katolickiego”. Autor trylogii kryminalnej „Metropolia”. Z wykształcenia politolog (UŚ) i księgowy (UE w Katowicach). Fan gamingu i kultury Afroamerykanów. W przeszłości pracownik administracji podatkowej. Zainteresowany kwestiami społecznymi i sprawami międzynarodowymi.