Przed sądem na Sycylii odbyła się druga wstępna rozprawa, dotycząca wydarzeń z lipca zeszłego roku, gdy Salvini jako minister spraw wewnętrznych w poprzednim rządzie Giuseppe Contego nie pozwalał przez cztery dni na to, aby statek Straży Przybrzeżnej Gregoretti z ponad 100 uratowanymi na morzu migrantami wpłynął do sycylijskiego portu Augusta i by zeszli oni na ląd. Szef MSW zgodził się na wypuszczenie migrantów z jednostki dopiero wtedy, gdy pięć krajów UE - Francja, Irlandia, Niemcy, Portugalia i Luksemburg - zgodziło się ich przyjąć.

Reklama

Salvini "bronił granic kraju"

Salviniemu grozi do 15 lat więzienia za nielegalne przetrzymywanie ludzi oraz nadużycie władzy.

Były minister i wicepremier, a obecnie senator tłumaczy swoje postępowanie tym, że chciał zmusić inne państwa Unii Europejskiej do okazania solidarności z Włochami i udzielenia im pomocy w kryzysie migracyjnym. Powtarza, że bronił granic kraju i działał w jego interesie.

Podczas sobotniej rozprawy zeznania złożyli byli ministrowie w pierwszym rządzie Contego: b. szefowa resortu obrony Elisabetta Trenta oraz były minister infrastruktury i transportu Danilo Toninelli, odpowiedzialny wtedy za porty. Zostały one wówczas zamknięte na mocy decyzji Salviniego.

Sąd ogłosił, że 28 stycznia zeznania złoży premier Conte. Uczyni to za pośrednictwem telemostu ze swojej kancelarii w Rzymie.

Duma ze zwalczania nielegalnej imigracji

Na konferencji prasowej po posiedzeniu sądu Salvini oświadczył, że bierze na siebie pełną odpowiedzialność za to, co robił i uważa to za słuszne.

- Z dumą potwierdzam to, co zrobiłem i co zrobiliśmy. W przeciwieństwie do innych, nie zmieniam zdania, gdy jest to wygodne - oznajmił przywódca prawicowej Ligi, który zaostrzył politykę migracyjną.

- Przypisuję sobie całkowicie i z dumą sukces polityki zwalczania nielegalnej imigracji - wyznał Salvini.

Polityk potraktowany jak mafioso?

- Ratowaliśmy życie ludzi i broniliśmy kraju; potem nie miało już to miejsca, bo po moim odejściu migranci tonęli w morzu - powiedział lider Ligi.

- Żałuję - dodał - że przeze mnie muszą tracić czas sędziowie, adwokaci, siły porządkowe w sali sądowej - bunkrze, gdzie zwykle odbywają się procesy mafii.

- Wymiar sprawiedliwości chce mnie sądzić za to, co obiecałem Włochom - że zablokuję przemyt ludzi i biznes nielegalnej imigracji - oświadczył włoski polityk.

Reklama