Prezydent pozdrowił zebranych w języku ukraińskim i rozpoczął przemówienie w tym języku, na co obecni na sali zareagowali owacją.

Reklama

Podkreślił, że w Polsce słowa "okupacja" i "zabór" były używane nad wyraz często.

W Polsce dobrze wiemy, co czuje człowiek, który traci swoje mienie, swoją godność, którego próbuje się pozbawić własnej tożsamości narodowej, któremu mówi się "to nie jest już Twój kraj". Dlatego stoję tu dziś przed wami, by powiedzieć w sposób jasny naszym ukraińskim braciom: Polacy rozumieją waszą sytuację, uczucia, cierpienie, możecie liczyć na nasze wsparcie - oświadczył Duda.

W naszym kraju słowo "solidarność" ma szczególną moc. Ukraina potrzebuje dziś w sposób nadzwyczajny solidarności międzynarodowej. Nasze dzisiejsze spotkanie jest okazją do wyrażenia solidarności z narodem ukraińskim, a także tatarskim oraz zakomunikowania światu, że nie uznajemy nielegalnej okupacji oraz aneksji Autonomicznej Republiki Krymu i Sewastopola przez Federację Rosyjską - powiedział polski prezydent.

Podkreślił, że Polacy dobrze wiedzą z historii swojego regionu co znaczy opuszczenie przez sojuszników w chwili zagrożenia i jak boli ich obojętność na cierpienie. - Tak jak odczuwaliśmy to, kiedy w 1945 roku, kiedy nasi sojusznicy zdradzili nas, porozumiewając się ze Stalinom, pozostawiając nas w sowieckiej strefie wpływu, za żelazną kurtyną - zauważył Duda.

Dlatego dzisiejsze spotkanie jest dla nas także okazją, by jasno powiedzieć, że kwestia Krymu nie jest nam obojętna i nikt z nas, tu zgromadzonych, nie będzie obojętny wobec ewidentnego łamania prawa międzynarodowego oraz niszczenia integralności terytorialnej Ukrainy - oświadczył.

Nie będziemy też obojętnie obserwować wielkich ludzkich tragedii, jakie dzieją się na Krymie. Bezprawne zatrzymania, deportacje, przypadki zaginięć, stosowania tortur, nieludzkiego traktowania, zastraszania, wywłaszczania, dyskryminacji ze względu na narodowość, pochodzenie lub wyznanie stały się elementem codzienności mieszkańców Krymu - powiedział prezydent RP.