Dziennik Gazeta Prawana logo

"Miasto systematycznie zrównywane z ziemią". Ostatni dziennikarski raport z oblężonego Mariupola

22 marca 2022, 20:50
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
Zdjęcia satelitarne po bombardowaniu teatru w Mariupolu
<p>Zdjęcia satelitarne po bombardowaniu teatru w Mariupolu</p>/PAP/EPA
"Śmierć, ciała na ulicach, niekończące się ostrzały, izolacja miasta i rosyjskie radio, wzywające miasto do poddania się" – dwaj dziennikarze AP, ostatni reporterzy pracujący w Mariupolu, relacjonują sytuację w oblężonym mieście, z którego udało im się ewakuować.

Operator Mstisław Czernow i fotograf Jewhen Małoletka, to ostatni dziennikarze, którzy pracowali w oblężonym mieście. – relacjonuje w materiale AP Czernow

Reporterzy pracowali, ryzykując życiem w ostrzeliwanym mieście, ponieważ mieli poczucie, że ich materiały - przekazywane z wielkim trudem - stanowiły jedyne źródło informacji o sytuacji w oblężonym mieście. To oni byli autorami zdjęć zbombardowanego szpitala i rannych ciężarnych kobiet, które rosyjskie władze i media próbowały zdezawuować jako fake newsy. Później dotarli do rannych z tego ataku, żeby udowodnić, że to Rosja kłamie.

Miasto systematycznie zrównywane z ziemią

 powiedział Czernow, który wcześniej pracował jako korespondent wojenny podczas konfliktów zbrojnych w różnych częściach świata. Reporter opowiadał, jak dzień po dniu, miasto było bombardowane i systematycznie zrównywane z ziemią. Ciała na ulicach, zabite dzieci i niemowlęta, masowe groby, w których chowano zmarłych. Gdy przepadła łączność, karetki przestały wyjeżdżać do rannych i zabitych, a jedyną szansą na pomoc było samodzielne dostanie się do szpitali. Tam, choć one również były ostrzeliwane, ukrywali się ludzie, a później – sami dziennikarze.

Lekarze prosili dziennikarzy, by fotografowali rodziny, które przywoziły swoich zabitych i rannych.  mówili.  opowiadał Czernow. Reporter relacjonował też, jak zmieniały się nastroje mieszkańców 430-tysięcznego miasta. Od niewiary w to, że wojna się zacznie, do utraty nadziei.

 opowiadał Czernow. Z czasem w mieście odbierało już tylko rosyjskie radio, które nadawało  mówił reporter.

. Według Czernowa odcięcie od informacji i blokada mają dwa cele. Pierwszy - to chaos i panika. Drugi - to bezkarność.  powiedział Czernow.  podkreślił.

Do wyjazdu nakłonili ich żołnierze

Do wyjazdu nakłonili ich ukraińscy żołnierze, którzy pod bombami pomogli reporterom ewakuować się z miasta.  powiedzieli im wojskowi. Dziennikarze wyjechali z miasta w kolumnie ewakuacyjnej z prywatnych samochodów 15 marca, razem z ukraińską rodziną. W atmosferze strachu i paniki uciekających ludzi minęli 15 posterunków wojsk rosyjskich.

 podsumował Czernow.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj