Do trzech przywódców dołączył prezydent Rumunii Klaus Iohannis. - Nie było dziś próśb ze strony Zełenskiego o nową broń. Opisał, jaka jest sytuacja, która staje się krytyczna - przekazał Draghi włoskim dziennikarzom. Jak dodał, do "sowieckiej broni zaczyna brakować amunicji, a nowa broń wymaga przeszkolenia (żołnierzy)".

Reklama

Różne kraje NATO zapewniają to szkolenie, ale potrzeba czasu - dodał szef rządu, relacjonując rozmowę z ukraińskim prezydentem.

Przyznał, że strona ukraińska od zachowania integralności terytorialnej kraju uzależnia rozpoczęcie negocjacji pokojowych.

Na razie nie widać takiego marginesu - zaznaczył Draghi. Jak zauważył, także "inne kraje powinny pomóc osiągnąć pokój", ale "to Ukraińcy muszą zdecydować, co jest dobre dla Ukrainy". Zdaniem premiera "wymuszony pokój" generowałby tylko nowe konflikty.

Draghi położył nacisk na to, że w czasie wizyty europejskich przywódców w Kijowie udało się wypracować wspólne stanowisko i zaproponować Ukrainę jako kandydata do UE. "To jest niemałe osiągnięcie" - ocenił.

My szukamy jednomyślności w Radzie Europejskiej, ale są kraje, które zajmują inne stanowisko. Nie jesteśmy w stanie obiecać, że taki będzie rezultat, ale możemy obiecać, że takie będzie nasze stanowisko - zastrzegł. Odnosząc się do blokady eksportu ukraińskiego zboża, premier Włoch ostrzegł, że "zbliża się dramat światowego głodu, skoncentrowanego w najuboższych krajach, zwłaszcza w Afryce".