"Tydzień temu dowódca naszej kompanii i jego zastępca zostali ranni, nie przeżyli. Potem ich ciała spakowano i gdzieś wysłano" - mówił w rozmowie z matką jeden z rosyjskich żołnierzy.

Reklama

Dodał, że "ofiar jest dużo, a rosyjskie kanały telewizyjne nie podają prawdy".