Dziennik Gazeta Prawana logo

Szef BBN: Tam gdzie się zjawiła Rosja, nie widzimy ani pokoju, ani szczęścia [WYWIAD]

2 września 2022, 07:38
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
"Obojętnie w imię jakiej ideologii Rosja dokonuje napaści i gwałtów, jej ofiarom należy się obrona i pomoc. Tam, gdzie się zjawiła, nie widzimy ani zwycięstwa tradycji, ani pokoju, ani szczęścia" - mówi w rozmowie z Janem Wróblem Paweł Soloch, szef BBN.

Do Pawła Solocha wysłałem taki list: "Panie Ministrze, solidarność z Ukrainą cały czas determinuje podejmowane przez Europę działania polityczne. Ale obaj jesteśmy z pokolenia, które pamięta politykę «detente» lat 70., fetowaną przez publicystów Zachodu i propagandystów ZSRR. Kiedy prezydent USA Ronald Reagan zmienił politykę «odprężenia» na politykę «nakręcania zbrojeń» i doprowadził do wygranej w rywalizacji z Sowietami, żadnym bohaterem Zachodu nie został. Wygrał, owszem, ale przecież parł do konfrontacji... Kiedy wiele lat później Barack Obama zrealizował plan «resetu» wobec Rosji, Europa niemal nosiła go na rękach, chociaż w efekcie «reset» ów po prostu wzmocnił Rosję i nauczył jej przywódcę, że warto być złym. Nawet teraz znaczna część opinii Zachodu naciska na swoich przywódców, aby doprowadzili do korzystnego dla Rosji pokoju. Świat chce błogosławieństw «odprężenia»! Czy jesteśmy u nas, w Polsce, przygotowani na hipotetyczną zmianę polityki UE, a może i USA, z polityki (wymuszonej) konfrontacji na politykę (pożądanego) «resetu» z Kremlem? Wyrazy szacunku...". I tak się nasza rozmowa zaczęła.l

Jan Wróbel: W konserwatywnym miesięczniku „Wszystko Co Najważniejsze” napisał pan, że fundamentalna różnica między 1939 r. a 2022 r. jest taka, że Polska jest dziś zakotwiczona w sprawdzonym systemie obronnym, którego fundamentem są Stany Zjednoczone. To przekonujące. Jednak w Ameryce pełno jest teraz przeciwników polityki Bushów i Reagana oraz zwolenników Trumpa, którzy głoszą, że Europa powinna sama rozstrzygać swoje europejskie spory.

Paweł Soloch: W czasie wojny trzymamy z tymi, którzy widzą w rosyjskiej inwazji na Ukrainę zagrożenie dla całej Europy. A spór o skalę zaangażowania USA w sprawy świata toczy się wśród Amerykanów od pokoleń. Zresztą blisko nas mamy analogiczne kontrowersje - w Niemczech: tam nurt "atlantycki" zmaga się z nurtem "Russlandversteher", rozumienia szczególnych cech Rosji. W rezultacie Berlin się pogubił, a w USA przeciwnie, narasta pewność, że chcą być liderem.

A Trump?

Broniłbym go, chociażby dlatego, że w jego polityce znalazło się miejsce i dla rozbudowy flanki wschodniej NATO, i dla umocnienia Polski w systemie obronnym Paktu. Wyrażał zdecydowane, nawet radykalne oczekiwania wobec państw europejskich, by wzięły na siebie większy ciężar utrzymywania Paktu, nie wpychały Ameryki w rolę sponsora bezpieczeństwa Europy. Takie ujęcie nie było niekorzystne dla Polski. W obecnej amerykańskiej polityce wobec Rosji widać stanowczość, wyrażaną jasno w wystąpieniach prezydenta Joego Bidena. Taka postawa jest popierana przez większość demokratów i republikanów. Trzeba jednak przy tym pamiętać, że w Waszyngtonie nabiera siły przekonanie, że pierwszoplanowym problemem są Chiny.

Kto jest większym zagrożeniem dla Polski: Rosja czy Chiny? Pytam oczywiście długofalowo.

My Rosję po prostu uwieramy. W jej propagandzie dominuje lekceważenie, ale strategicznie i taktycznie Polskę postrzega się jako kraj, który „uciekł” na Zachód, dając w pewien sposób przykład Ukrainie. Natomiast dla Pekinu jesteśmy państwem z potencjałem - jego ambicje gospodarcze uwzględniają fakt, że Polska jest największym krajem Trójmorza i może odegrać pozytywną rolę jako partner w inicjatywach polityczno-gospodarczych. Zresztą my sami posługujemy się tym argumentem. Na przykład prezydent Duda wskazywał chińskim partnerom, że wojna Rosji z Ukrainą spowalnia realizację projektów Inicjatywy Pasa i Szlaku; podkreślał, że ta wojna nie służy Państwu Środka. Generalnie Chiny, w przeciwieństwie do Rosji, mają ogromne możliwości innych działań niż militarnych. Ich soft power jest nieporównywalnie większa niż Moskwy. I Pekin widzi, jak ograniczona jest skuteczność polityki rosyjskiej, polityki pałki, i jak mało perspektywiczna byłaby bliska współpraca z Moskwą. 

CZYTAJ WIĘCEJ W WEEKENDOWYM MAGAZYNIE DZIENNIKA GAZETY PRAWNEJ>>>

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj