– opowiada.
Pawło pochodzi z obwodu rówieńskiego. Jest weteranem walk z prorosyjskimi separatystami z Donbasu, w których uczestniczył od 2014 do 2016 r. Ponownie wziął broń do ręki, kiedy w lutym tego roku Rosja rozpoczęła otwartą inwazję na Ukrainę. Jego batalion uczestniczył w walkach o wyzwolenie leżącego w obwodzie donieckim Swiatohirska i wszedł do niego jako pierwszy.
– relacjonuje.
Jego batalion ponownie wkroczył do miasta 11 września. "11 września – pamiętam, bo była to święta niedziela – dostaliśmy rozkaz powrotu do Swiatohirska. Nasz dowódca wszedł do miasta jako jeden z pierwszych, a my za nim” – mówi.
"Zaczęli się w popłochu wycofywać"
Gdy siły ukraińskie wkroczyły do Swiatohirska, Rosjanie podjęli walkę, jednak widząc przeważające siły przeciwnika, zaczęli się w popłochu wycofywać.
– cieszy się żołnierz.
Jak mówi Pawło, ukraińskie dowództwo wojskowe zachęca, by wycofujących się Rosjan nie zabijać, tylko brać do niewoli.
– zapewnia.
Pawło nisko ocenia zdolności bojowe i morale wrogich jednostek. Mówi, że siłą Rosjan jest ich liczebność. Ukraiński ochotnik uważa jednak, że rosyjskiej armii na Ukrainie nie pomoże już nawet ogłoszona niedawno mobilizacja.
– podkreśla.
Pytany, jak do ukraińskich żołnierzy odnoszą się mieszkańcy wyzwalanych spod okupacji miejscowości w Donbasie odpowiada, że raczej dobrze.
– opowiada.
– rozmyśla.
Żołnierz jest przekonany, że Ukraina w wojnie z Rosją odniesie całkowite zwycięstwo. Nie wiadomo tylko, jaką cenę zapłaci za to ostatecznie jego państwo i kiedy to zwycięstwo nastąpi – mówi.
– przekonuje.
Chwali także swoich towarzyszy boju za chęć walki. – powtarza Pawło z batalionu Kulczyckiego w rozmowie z PAP.
Ze Swiatohirska Jarosław Junko