Ukraiński dowódca 4. brygady operacyjnej Gwardii Narodowej Ukrainy ujawnia w rozmowie z portalem Suspilne praktyki stosowane przez najemników z oddziałów Grupy Wagnera. Jak mówi płk Artem Iliuszyn, byłych więźniów "wagnerowcy" wykorzystują jako "żywy materiał rozpoznawczy". Opowiada też, dlaczego najemnicy nie dogadują się z regularnymi oddziałami rosyjskiej armii.
- mówi Iliuszyn.
Dodaje, że na polu walki działają również dobrze przygotowane i skoordynowane oddziały Grupy Wagnera, które są. Te różnią się od innych rosyjskich jednostek wojskowych tym, że mają większą niezależność w podejmowaniu decyzji. - - powiedział.
Dodał, że Rosjanie liczą straty osobowe. Rekrutowani na wojnę z rosyjskich więzień nie są w żaden sposób liczeni po śmierci. Ukraiński dowódca wspomina również, że jeden z byłych więźniów, schwytanych przez ich jednostkę, miał na ciele liczne siniaki. Podczas pierwszych przesłuchań przyznał, że był to rezultat "szkolenia", które przeszedł.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|