Odnosząc się do piątkowego spotkania grupy kontaktowej w sprawie Ukrainy i słów nowego niemieckiego ministra obrony Borisa Pistoriusa, że podjęcie decyzji w sprawie czołgów Leopard 2 może zająć nawet miesiąc, Kemp zauważa, że taki rodzaj zwlekania może być dopuszczalny w czasie pokoju, ale to jest wojna, w której liczy się każdy dzień.
- pisze autor, zwracając uwagę, że Polska przewodzi grupie państw zachodnich, które chcą wysłać część Leopardów kupionych od Niemiec.
- wskazuje Kemp.
Scholz "w istocie już się wycofuje"
Brytyjski oficer dodaje, że niemiecki kanclerz Olaf Scholz w istocie już wycofuje się z obietnic złożonych w następstwie inwazji Putina, bo przyznał w zeszłym miesiącu, że jego zamiar spełnienia od tego roku wymogu NATO dotyczącego minimalnych wydatków na obronę w wysokości 2 proc. PKB, prawdopodobnie nie zostanie osiągnięty przed 2025 r.
podkreśla Kemp, wyjaśniając, że teoretycznie Polska, ze względu na to, że była częścią bloku sowieckiego oraz na geograficzną bliskość Ukrainy i Rosji, ma o wiele więcej powodów do obaw ze strony Rosji niż Niemcy.
pisze.
Zwraca uwagę, że niemieckie wymówki nie mają sensu, bo czołgi już obiecała Wielka Brytania, a Niemcy same wysłały już bardzo silną artylerię, która wyrządziła poważne szkody siłom rosyjskim i obiecały bojowe wozy piechoty Marder. Dodaje, że podobnie nietrafioną wymówką jest niemieckie zasłanianie się historią i przypomina, że Niemcy w przeszłości wysłały wojska do Kosowa i Afganistanu, a niemieckiej produkcji czołgi walczyły z siłami Serbów bośniackich.
Kemp podkreśla, że teraz nie ma czasu na dywagacje, bo aby odeprzeć zbliżającą się ofensywę Rosji i odzyskać terytorium już utracone, Ukraina najbardziej potrzebuje czołgów, a ich przygotowanie, transport, rozmieszczenie i przeszkolenie załóg to nie jest coś, co można zrobić przez jedną noc. Dodaje, że Polska - a także Litwa, Finlandia, Dania i inne kraje gotowe wysłać swoje Leopardy do walki - nie powinny czekać kolejny miesiąc, by przekonać się, czy Berlin jest skłonny wydać zgodę na ich przekazanie, lecz powinny wysłać je teraz, a ewentualnymi reperkusjami ze strony Berlina martwić się później.
Z Londynu Bartłomiej Niedziński