Dziennik Gazeta Prawana logo

Szef MSZ Ukrainy: To nieuniknione, takich przypadków będzie więcej

28 czerwca 2023, 12:36
[aktualizacja 28 czerwca 2023, 12:36]
Ten tekst przeczytasz w 1 minutę
minister Dmytro Kułeba
minister Dmytro Kułeba/Shutterstock
"Wiedzieliśmy, że to kwestia czasu, kiedy ktoś w Rosji rzuci otwarte wyzwanie słabnącemu i tracącemu autorytet Władimirowi Putinowi; szef najemniczej Grupy Wagnera Jewgienij Prigożyn zrobił to jako pierwszy, ale takich przypadków będzie więcej" - ocenił w środę na antenie amerykańskiej stacji CNN szef MSZ Ukrainy Dmytro Kułeba.

Jeśli ten bunt trwałby jeszcze przez 48 godzin, to jestem przekonany, że wywarłoby to demoralizujący wpływ na rosyjskie wojska walczące na południu i wschodzie Ukrainy. Niestety, Prigożyn za szybko się poddał i ten efekt upadku morale nie zdołał dotrzeć do okopów (naszych wrogów) - przyznał szef ukraińskiej dyplomacji.

Ocena Kułeby

W ocenie Kułeby sobotnie wydarzenia były jednak "kolejnym etapem upadku putinowskiego systemu". To nieuniknione. Można próbować ten proces opóźniać, ale nie da się go zatrzymać. Obserwowaliśmy już podobne procesy w przeszłości - przypomniał rozmówca CNN.

Minister zauważył, że obecne położenie Grupy Wagnera najlepiej symbolizuje zdjęcie czołgu zakleszczonego w bramie cyrku w Rostowie nad Donem. Jest to fotografia, która w sobotę obiegła rosyjskie, ukraińskie i światowe media. Myślę, że to najlepsze podsumowanie aktualnej sytuacji wagnerowców. Takie w dwóch słowach. Wciąż (widzimy) tam wojskowy pojazd, ale on utknął wśród cyrku rosyjskiej polityki - zaznaczył Kułeba.

Pucz

W sobotę najemnicy Grupy Wagnera zajęli sztab rosyjskiej armii w Rostowie nad Donem, a następnie zaczęli posuwać się w kierunku Moskwy. Szef najemników Jewgienij Prigożyn, od dawna skonfliktowany z częścią rosyjskiego establishmentu wojskowego, dowodzącą inwazją na Ukrainę, domagał się "przywrócenia sprawiedliwości" w armii i odsunięcia od władzy ministra obrony Siergieja Szojgu.

W sobotę wieczorem Prigożyn ogłosił odwrót i wycofanie najemników do obozów polowych, by "uniknąć rozlewu krwi". Miało to być rezultatem układu białoruskiego autorytarnego lidera Alaksandra Łukaszenki z Prigożynem, zawartego w porozumieniu z Władimirem Putinem. Zgodnie z tymi uzgodnieniami najemnicy Grupy Wagnera i sam Prigożyn mieliby przemieścić się na Białoruś.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj