Dziennik Gazeta Prawana logo

Putin za wszelką cenę stara się uniknąć tego scenariusza. MON otrzymało nowe instrukcje

5 lipca 2023, 13:10
[aktualizacja 5 lipca 2023, 13:46]
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Władimir Putin
Władimir Putin/PAP/EPA
Rosja przygotowuje się do wysłania na Ukrainę czeczeńskich bojowników i skazańców. Chodzi zastąpienie wycofanych z pola bitwy najemników Grupy Wagnera - informuje portal Suspilne. Zdaniem ekspertów, Putin za wszelką cenę stara się uniknąć ogłoszenia w Rosji pełnej mobilizacji. 

Rosja przeniosła do Bachmutu dużą liczbę żołnierzy po wycofaniu się Grupy Wagnera. Na okupowanych terytoriach południowej Ukrainy żołnierzy po prostu brakuje. Rosyjskie Ministerstwo Obrony nie poinformowało jeszcze, ilu byłych najemników Wagnera podpisało kontrakty z armią.

W ubiegłym tygodniu ukraiński wywiad poinformował, że "jest mało prawdopodobne", by Wagnerowcy pojawili się ponownie na polu bitwy w znaczącej liczbie.

Więcej skazańców trafi na front

W wywiadzie dla rosyjskich mediów Prigożyn powiedział, że przez kilka miesięcy walk o Bachmut stracił tam ok. 20 tysięcy żołnierzy, w tym około połowę rekrutowanych z więzień. Ukraiński wywiad nie spodziewa się, że odejście Grupy Wagnera zmieni przebieg wojny, zauważa jednak, że Putin jest zdeterminowany, by uniknąć ogłoszenia pełnej mobilizacji do armii. A to oznacza, że w nadchodzących tygodniach Rosja prawdopodobnie wyśle więcej Czeczenów i więcej skazańców na linię frontu.

Dotąd nie wiadomo, ilu dodatkowych żołnierzy z Czeczenii mógłby zaoferować Ramzan Kadyrow. On sam oświadczył we wpisie w serwisie Telegram, że już obecnie na Ukrainie jest 7 tysięcy żołnierzy, kolejne 2,5 tysiąca jest w trakcie szkoleń dla dwóch nowych pułków Ministerstwa Obrony Rosji.

Bunt Prigożyna

Wieczorem 23 czerwca szef Grupy Wagnera Jewgienij Prigożyn oskarżył rosyjskie ministerstwo obrony o atak na jego formację. Zapowiedział "marsz sprawiedliwości" na Moskwę. Dodał, że wagnerowcy, których liczbę określił na 25 tysięcy "zamierzają to rozwiązać". Rosyjskie ministerstwo obrony określiło zarzuty Prigożyna jako "prowokację", a przeciw samemu Prigożynowi wszczęto postępowanie, dotyczące "zorganizowania wojskowego zamachu stanu". Władimir Putin nazwał marsz Prigożyna "ciosem w plecy".

Ostatecznie, po rozmowie z Alaksandrem Łukaszenką Prigożyn odwołał marsz na Moskwę, a jego siły - jak donoszą media - przygotowują się do przeniesienia na Białoruś. 

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl/Media
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj