Dziennik Gazeta Prawana logo

Watergate naprawdę wykrył "New York Times"

26 maja 2009, 14:01
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Niewiele zabrakło, by świat nigdy nie usłyszałby o Carlu Bernsteinie i Bobie Woodwardzie - reporterach dziennika „The Washington Post”, którzy wpadli na trop afery Watergate. Pewien emerytowany dziennikarz „New York Timesa” przyznał się, że wcześniej wykrył nadużycia władzy, ale nie opisał ich… z powodu nonszalancji szefa.

Robert Smith pracował w 1972 r. jako waszyngtoński korespondent słynnej nowojorskiej gazety. Pierwszy z nich napisał właśnie artykuł, w jakim przyznaje się, że spotkał się w sierpniu owego roku z pełniącym wówczas obowiązki szefa FBI Patrickiem Gray’em , który wyjawił mu podobno, że prezydent Nixon posługiwał się „brudnymi sztuczkami” w trakcie swojej kampanii o reelekcję. – Dowiedziałem się, że w maskowanie skandalu zaangażowany jest sekretarz sprawiedliwości i prokurator generalny. Zapytałem, czy w aferę zaangażowany jest prezydent. Gray nic nie powiedział, ale odpowiedź jasno wynikała z jego spojrzenia – stwierdza Smith. Reporter wrócił z rewelacyjnym, gorącym newsem do redakcji i opowiedział o nim swojemu przełożonemu Robertowi Phelpsowi, ale ten nie podjął tematu. Wkrótce Phelps wyjechał na miesięczne wakacje na Alasce, a Smith odszedł z zawodu i podjął studia prawnicze. Niedługo potem piórem tandemu Woodwar-Bernstein o aferze napisał „The Washington Post”, a seria artykułów o Watergate wywróciła amerykańską sceną polityczną, a ich autorom przyniosła im nagrodę Pulitzera. Powołali się przy tym na tajnego informatora o pseudonimie „głębokie gardło”. Trzy lata temu wyszło na jaw, że był nim ówczesny zastępca p.o. szefa FBI, Mark Felt (red. – zmarł w 2008 r.). – Przez prawie 40 lat zastanawiałem się, czemu Phelps zignorował mojego newsa. Wspominam o tym teraz, bo Phelps pisze wspomnienia i niedawno do mnie dzwonił, żeby porozmawiać o tamtych wydarzeniach – wyjawił Smith.

Watergate to nazwa słynnego waszyngtońskiego hotelu, w którym mieściły się biura Partii Demokratycznej. 17 czerwca 1972 policja zatrzymała pięciu włamywaczy do tego obiektu, a wśród nich… Jamesa McCorda, członka Komitetu na Rzecz Reelekcji Prezydenta – stowarzyszenia wspierającego kampanię Richarda Nixona. Wkrótce zaczęło wychodzić na jaw, że w zwalczanie politycznej konkurencji zaangażowanych jest wielu ludzi z otoczenia prezydenta. Aferę potwierdziło śledztwo specjalnej senackiej komisji. Niecałe dwa lata później Nixon, któremu groził impeachment, podał się do dymisji. 38. prezydentem USA został Gerald Ford. Wskutek skandalu Republikanie ponieśli też spore straty w wyborach do Kongresu w 1974 r.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj