"Do niedawna byłoby to nie do pomyślenia. Teraz, ponieważ Zachód poparł Ukrainę, jest to niezaprzeczalne" - stwierdził we wpisie minister, dodając do niego nagranie z oficjalnego profilu resortu obrony Ukrainy, przedstawiające atak na rosyjski okręt "Siergiej Kotow" w pobliżu Cieśniny Kerczeńskiej, pomiędzy okupowanym Krymem i Krajem Krasnodarskim w Rosji.
"Jeśli zapewnimy im to, czego potrzebują, odwaga i umiejętności Ukraińskich Sił Zbrojnych mogą odblokować zwycięstwa, które wcześniej wydawały się niemożliwe" - zakończył wpis brytyjski minister obrony.
Atak na "Siergieja Kotowa"
O ataku na rosyjski okręt patrolowy projektu 22160 "Siergiej Kotow" najpierw poinformowały ukraińskie media. Potem doniesienia te potwierdziły Siły Zbrojne Ukrainy. Za atakiem za pomocą dronów morskich stać miał Główny Zarząd Wywiadu Wojskowego Ukrainy (HUR).
Początkowo podawano, że okręt został poważnie uszkodzony, potem HUR oficjalnie potwierdził zatopienie rosyjskiego okrętu. Na pokładzie patrolowca zginęło siedmiu marynarzy, a sześciu zostało rannych; "siły wroga zdołały ewakuować 52 żołnierzy" - oznajmił ukraiński wywiad HUR w komentarzu dla agencji Interfax-Ukraina.
Z kolei według doniesień rosyjskich tzw. blogerów wojskowych, czyli internetowych komentatorów, popierających atak na Ukrainę, na pokładzie "Siergieja Kotowa" nikt nie zginął. Według prorosyjskich kanałów wojskowych w serwisie Telegram, kilku marynarzy zostało rannych, lecz udało się ich ewakuować.
Ukraiński wywiad oszacował wartość zatopionego okrętu na blisko 65 mln dolarów.
Dziennikarz. W mediach od ćwierć wieku, pamiętający czasy, gdy papierowe gazety były jeszcze czarno-białe. Dziś zachwycony możliwościami, które daje internet. Uważa, że media powinny być jednocześnie i wolne, i szybkie. Oprócz polityki interesują go tematy społeczne i naukowe. Miłośnik gry słów i półsłówek - także w tytułach. W dzienniku.pl od kwietnia 2020 roku. Prywatnie dumny właściciel niebieskiego busika i przyjaciel psa Kluska.