Jak miał stwierdzić deputowany, po Ukrainie Rosja może zaatakować Kazachstan, co miało już zostać "przyklepane".
Andriej Gurulew - jak podaje ukraińaki Kanał24, bliski znajomy Władimira Putina - już wcześniej wygłaszał niezwykle agresywne wypowiedzi na temat innych krajów. W tym przypadku ciekawa jest uwaga o decyzji, która rzekomo już zapadła.
"Nagranie jest fałszywe"
Sam Gurulew twierdzi, że nagranie jest fałszywe i to próba zdestabilizowania sytuacji. "Wszystkie oficjalne informacje są tylko na moim kanale telegramowym. Nie wierzcie w to, to są fałszywki, próba podważenia sytuacji z naszymi przyjaciółmi z Azji Środkowej" - stwierdził Gurulew.
Nie jest to jedyna kontrowersyjna wypowiedź, przypisywana deputowanemu. 2 kwietnia, gdy ukraiński wywiad wojskowy (HUR) zaatakował fabrykę dronów w rosyjskim Tatarstanie w pobliżu granicy z Kazachstanem, Gurulew stwierdził, iż to właśnie z terytorium tego państwa mógł zostać wystrzelony dron.
Wówczas Astana kategorycznie zaprzeczyła twierdzeniom deputowanego rosyjskiej Dumy Państwowej.
Dziennikarz. W mediach od ćwierć wieku, pamiętający czasy, gdy papierowe gazety były jeszcze czarno-białe. Dziś zachwycony możliwościami, które daje internet. Uważa, że media powinny być jednocześnie i wolne, i szybkie. Oprócz polityki interesują go tematy społeczne i naukowe. Miłośnik gry słów i półsłówek - także w tytułach. W dzienniku.pl od kwietnia 2020 roku. Prywatnie dumny właściciel niebieskiego busika i przyjaciel psa Kluska.