Dziennik Gazeta Prawana logo

Brytyjscy konserwatyści zmiażdżeni w lokalnych wyborach

5 maja 2024, 16:10
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
Wybory w Wielkiej Brytanii
Wybory w Wielkiej Brytanii/PAP/EPA
Pomimo ciężkiej porażki rządzącej Partii Konserwatywnej w czwartkowych wyborach lokalnych w Anglii premierowi Rishiemu Sunakowi raczej nie grozi odwołanie ze stanowiska jej lidera. Jednak nie dlatego, że politycy wierzą, że odwróci on polityczną sytuację na korzyść torysów. 

Wybory lokalne były ostatnim testem nastrojów politycznych przed wyborami do Izby Gmin, które odbędą się najprawdopodobniej w drugiej połowie tego roku, i potwierdziły to, na co od wielu miesięcy wskazują sondaże - że rządzący od 14 lat konserwatyści zapewne będą musieli oddać władzę.

Wyniki wyborów okazały się dla Partii Konserwatywnej złe w każdym wymiarze - spośród 989 mandatów radnych, których bronili, stracili 474; spośród 18 rad, w których do tej pory mieli samodzielną większość, w 12 ją utracili; pod względem liczby zdobytych mandatów radnych wyprzedzeni zostali nie tylko przez główną siłę opozycji, czyli Partię Pracy, ale też przez Liberalnych Demokratów.

Dwie wygrane w wyborach na burmistrzów

Spośród 11 wyborów na burmistrzów wygrali tylko jedne, a dwie porażki są wyjątkowo bolesne. W Londynie dotychczasowy laburzystowski burmistrz Sadiq Khan nie tylko zapewnił sobie bezprecedensową trzecią kadencję, ale jeszcze otrzymał większy odsetek głosów niż poprzednio. Z kolei w hrabstwie metropolitalnym West Midlands rządzący od siedmiu lat burmistrz Andy Street, którego konserwatyści wskazywali jako przykład dobrego zarządzania na szczeblu lokalnym, niespodziewanie przegrał z kandydatem Partii Pracy. 

Do tego dochodzi jeszcze ciężka porażka w odbywających się równolegle wyborach do Izby Gmin w okręgu Blackpool South, gdzie poparcie dla ich kandydata spadło w porównaniu z poprzednimi wyborami o 32 punkty proc., a dla kandydata laburzystów wzrosło o ponad 20 proc.

Co czeka premiera?

Przed wyborami powróciły spekulacje, że jeśli wyniki dla konserwatystów będą bardzo złe, mogą oni zdecydować się na odwołanie Sunaka z funkcji lidera jeszcze przed wyborami do Izby Gmin, co byłoby działaniem raczej desperackim. Pomimo jednoznacznie złych wyników taki scenariusz wydaje się jednak mało realny.

Czołowa krytyczka Sunaka z prawego skrzydła Partii Konserwatywnej, była minister spraw wewnętrznych Suella Braverman, przyznała w niedzielę, że na taki ruch jest już za późno. Nie możemy zmieniać naszego lidera. Zmiana lidera teraz nie zadziała: czas na to był i minął. W dół, z którego musimy się wydostać, wpadliśmy przez premiera i nadszedł czas, aby to on zaczął z niego wychodzić - napisała w "Sunday Telegraph".

Z kolei jeden z byłych członków rządu powiedział anonimowo stacji BBC, że w partii nie ma teraz nastroju, by wymieniać Sunaka, po części dlatego, że nie ma oczywistego kandydata na następcę, a po drugie, nikt nie chce przejmować sterów w momencie, gdy jest jasne, że wybory do Izby Gmin i tak zakończą się porażką, zatem lepiej, żeby to Sunak poniósł za nią całkowitą odpowiedzialność.

Według sondaży konserwatyści mają od wielu miesięcy stratę ponad 20 punktów proc. do Partii Pracy.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj