Dziennik Gazeta Prawana logo

Szokujące odkrycie na Antarktydzie. Katastrofa wisi w powietrzu

30 lipca 2025, 10:24
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Antarktyda
Szokujące odkrycie na Antarktydzie. Katastrofa wisi w powietrzu/PAP
Lodowiec Thwaites, nazywany przez naukowców "lodowcem zagłady", wysyła kolejne sygnały alarmowe. Najnowsze badania opublikowane w "Journal of Geophysical Research Earth Surface" ujawniają, że w jego strukturze pojawiają się rozległe pęknięcia. Naukowcy biją na alarm. Sytuacja może doprowadzić do załamania się całej masy lodu i gwałtownego wzrostu poziomu wód.

Thwaites to kolos szeroki na niemal 128 kilometrów. Co roku traci nawet 300 miliardów ton lodu. Jego szelf działa jak bariera, bowiem zatrzymuje olbrzymie ilości lodu przed spłynięciem do oceanu. Naukowcy ostrzegają jednak, że jeśli ten naturalny mur runie, poziom mórz i oceanów na całym świecie może podnieść się o ponad trzy metry. Oznaczałoby to dramatyczne skutki dla nadmorskich miast.

"Lodowiec zagłady" pęka. Naukowcy mówią o katastrofalnych skutkach

Zespół badaczy odkrył, że wschodnia część lodowca jest szczególnie narażona. Wpływ prądów oceanicznych, coraz cieplejsze wody oraz zanikanie lodu morskiego prowadzą tam do szybszego pękania i topnienia. – Uważamy, że jeśli lodowiec Thwaites stanie się bardzo niestabilny, będzie to miało katastrofalne skutki – podkreśla współautorka badania, Shujie Wang.

Proces ten ma charakter błędnego koła. Pęknięcia powodują przyspieszone topnienie, a to z kolei prowadzi do powstawania kolejnych pęknięć. Scenariusz, w którym Thwaites podzieli los lodowca Larsen B, który w 2002 roku rozpadł się całkowicie w zaledwie pięć tygodni, staje się coraz bardziej realny. Tyle że Thwaites jest znacznie większy, a jego kolaps mógłby uruchomić efekt domina, destabilizując inne fragmenty pokrywy lodowej Antarktydy.

Niepokojące zjawisko na Antarktydzie. Katastrofa wisi w powietrzu

Według badaczy jednym z najbardziej zagrożonych państw jest Grecja, która znajduje się w "czerwonej strefie". W ciągu ostatnich 30 lat straciła bezpowrotnie 250 km2 plaż. Ekspert w dziedzinie wpływu katastrof naturalnych Costas Synolakis zapowiedział, że kraj będzie musiał przygotować się na zatopienie jeszcze większej części linii brzegowej.

Nawet do 2050 roku, kiedy szacuje się, że poziom morza podniesie się o dodatkowe 20-30 centymetrów, linia brzegowa niektórych plaż cofnie się nawet o 30 metrów, w zależności od nachylenia terenu. Małe wyspy położone blisko poziomu morza przestaną istnieć – powiedział w stacji telewizyjnej ERT.

To nie tylko lodowce odpowiadają za wzrost poziomu oceanów. Nowe badania wskazują, że lądy na Ziemi wysychają w alarmującym tempie. Gleby, jeziora i wody gruntowe tracą zasoby wody, co paradoksalnie również przyczynia się do podnoszenia się poziomu mórz.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj