Dziennik Gazeta Prawana logo

Pracodawcy naruszają prawo

9 listopada 2009, 06:31
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
Od siedmiu lat działa ustawa zakazująca dyskryminacji m.in. w procesie rekrutacji. Ale nie funkcjonuje – wynika z raportu Polskiego Towarzystwa Prawa Antydyskryminacyjnego. Od kwietnia do lipca tego roku działacze PTPA przeanalizowali przeszło 60 tysięcy ogłoszeń o pracę zamieszczanych w prasie codziennej i internecie. Wyniki badań są dla polskich pracodawców miażdżące.

Które zapisy są najczęściej naruszane? Oczywiście ten dotyczący równego traktowania ze względu na płeć. Pracodawcy naruszają prawo, poszukując energicznej pani do sklepu spożywczego czy pracownika fizycznego do pracy przy koniach, mężczyzny. Ale nie tylko kobiety są dyskryminowane. Bo pilna praca w pralni lub maglu jest, ale tylko dla kobiet.

Znacznie rzadziej, ale wciąż często dyskryminuje się potencjalnego pracownika ze względu na jego wiek. W 10 proc. zakwestionowanych przez towarzystwo ogłoszeń pojawiły się takie sformułowania, jak energiczna pani w średnim wieku, wiek 25 45 lat czy kobiety do lat czterdziestu. Ta zasada bywa też łamana pośrednio. Na przykład gdy pracodawca wymagał od kandydatów miłego, sympatycznego, młodego wyglądu czy dołączenia do życiorysu zdjęcia. To naruszenie kodeksu pracy, który wyraźnie określa, jakich danych i informacji pracodawca może żądać od osoby ubiegającej się o pracę. Na liście są m.in. szczegółowe informacje o posiadanym potomstwie czy numer PESEL. Ale żaden przepis nie pozwala na żądanie przedstawienia fotografii.

W analizowanych ogłoszeniach o pracę znalazły się tak absurdalne zapisy, jak kierowca, musi być wizualnie supermężczyzną czy hipermarket poszukuje sprzedawców. Warunek: pozostawanie świadkiem Jehowy.

Dlaczego tak się dzieje? Świadomość prawna pracodawców jest niezmiernie niska. A nawet wtedy, gdy przedsiębiorcy znają prawo, nie chcą się do niego stosować. Uważają, że jest niepotrzebne i narusza ich prawo do prowadzenia działalności gospodarczej mówi Krzysztof Śmiszek, wiceprzewodniczący PTPA.

Działacze PTPA nie poprzestali na analizie. Wysłali do przedsiębiorców blisko 700 pism, w których wyjaśniali im, jakimi sformułowaniami złamali prawo, i przytaczali konkretne przepisy ustawowe. Skoro zespół jest młody, to nie będę kłamał i pisał inaczej odpisał jeden z przedsiębiorców. Inny tłumaczył, że odpychający wygląd zewnętrzny może być kryterium oceny na stanowisku wymagającym kreowania wizerunku firmy.

Ale polskie prawo jest bezwzględne. Bardzo szczegółowo wylicza zakazy dyskryminacji w zatrudnianiu. Nie wolno nikogo dyskryminować ze względu na jego płeć, wiek, niepełnosprawność, rasę, pochodzenie etniczne, narodowość, orientację seksualną, przekonania zwłaszcza polityczne i religijne oraz przynależność związkową. Za naruszenie zasad równego traktowania grozi grzywna nie niższa niż 3 tys. zł. Jak często ta kara jest wymierzana? Od lipca 2007 do czerwca 2009 roku Państwowa Inspekcja Pracy przeprowadziła 864 kontrole w tym zakresie.

Nieprzestrzeganie zasady zakazu dyskryminacji stwierdzono w 27 agencjach zatrudnienia. Cztery sprawy znalazły finał w sądzie, który orzekł po 3 tys. zł grzywny. Zdaniem działaczy PTPA to tylko wierzchołek góry lodowej. PIP zajmuje się zaledwie promilem spraw. Potrzebna nam osobna instytucja, która zajmowałaby się równym traktowaniem. Prowadziłaby monitoring tam, gdzie prawo jest łamane, kierowała sprawy do sądów, a przede wszystkim prowadziła akcje edukacyjne dla pracodawców wylicza Śmiszek. I podkreśla, że powołania organu zajmującego się zwalczaniem dyskryminacji domaga się od Polski Unia Europejska, a niepowołanie takiego ciała będzie skutkowało karami finansowymi.

Co na to rząd? Odpowiedzią ma być ustawa o równym traktowaniu, która jeszcze za rządów PiS powstała w Ministerstwie Pracy i Polityki Społecznej. W pierwotnej wersji ustawy przewidziano powołanie niezależnego organu, którego zadaniem byłby monitoring, przygotowywanie raportów i udzielanie pomocy prawnej ofiarom dyskryminacji. Kiedy jednak powstał rząd Donalda Tuska, a pełnomocniczką rządu ds. równego traktowania została Elżbieta Radziszewska, projekt się zmienił. Pod koniec sierpnia tego roku minister Radziszewska poinformowała, że nie będzie odrębnego organu odpowiedzialnego za walkę z dyskryminacją. Takie kompetencje ma mieć rzecznik praw obywatelskich. Okazało się też, że rząd nie zamierza przyjąć projektu ustawy o równym traktowaniu.

Zamiast niej w Ministerstwie Pracy ma powstać ustawa o wdrożeniu unijnych dyrektyw antydyskryminacyjnych.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj