Eksperci z Instytutu Oceanologii Polskiej Akademii Nauk (IO PAN) alarmują: w lutym 2026 roku poziom Morza Bałtyckiego osiągnął najniższy poziom od czasu rozpoczęcia systematycznych pomiarów w 1886 roku. Na wodowskazie Landsort-Norra odczyty wskazały wartość o 67 cm niższą od średniej wieloletniej.
Co to oznacza w praktyce? Z basenu Bałtyku ubyło około 275 kilometrów sześciennych wody. To tak, jakby z morza nagle wyparowało kilka gigantycznych jezior. Przyczyną nie jest jednak parowanie, lecz specyficzna sytuacja meteorologiczna. Nad północną Europą rozbudował się potężny i stabilny układ wysokiego ciśnienia. Wyż ten przyniósł silne, długotrwałe wiatry ze wschodu, które działają jak gigantyczna pompa, wypychająca masy wody w stronę oceanu.
Wiatr wypycha morze przez "wąskie gardło"
Bałtyk to morze półzamknięte. Z Morzem Północnym i Oceanem Atlantyckim łączą go jedynie wąskie i płytkie cieśniny duńskie: Wielki Bełt, Mały Bełt oraz Sund. To przez nie odbywa się cała wymiana wód.
Kiedy nad regionem dominują wiatry zachodnie, wlewają one wodę do Bałtyku. Obecnie mamy jednak sytuację odwrotną. Stały, silny wiatr wschodni parł na taflę wody tak długo, aż przetoczył ogromne masy przez duńskie "wąskie gardło". Powstał mechanizm "set-down" – czyli gwałtowne obniżenie średniego poziomu morza w całym basenie.
Zagrożenia dla kapitanów i portów. Mielizny tam, gdzie ich nie było
Tak gwałtowny spadek poziomu wody to przede wszystkim ogromne wyzwanie dla branży morskiej. Kapitanowie statków muszą zachować szczególną ostrożność. Najważniejsze utrudnienia w żegludze to:
- Zmniejszone głębokości tranzytowe: Tory podejściowe do portów stały się płytsze, co ogranicza dopuszczalne zanurzenie jednostek.
- Spadek zapasu pod stępką: Parametr „under-keel clearance” (bezpieczna odległość dna statku od dna morza) drastycznie zmalał, zwiększając ryzyko uderzenia o dno.
- Odsłonięte mielizny: W miejscach, gdzie zazwyczaj bezpiecznie przepływały mniejsze jednostki, teraz pojawiają się kamieniste wypłycenia i piachy.
- Znoszenie statków: Silny wiatr nie tylko obniża wodę, ale też spycha jednostki z wyznaczonych tras.
Szansa na "oddech" dla głębin. Nadchodzi wielki wlew
Choć sytuacja wygląda groźnie, oceanografowie tacy jak dr Daniel Rak z IO PAN widzą w niej ogromną szansę. Bałtyk cierpi na chroniczny brak tlenu w głębokich basenach (takich jak Basen Gdański czy Gotlandzki). Powstają tam tzw. "pustynie tlenowe" lub "martwe strefy", gdzie życie niemal zamiera.
Obecny ubytek wody przygotowuje grunt pod tzw. Major Baltic Inflow (MBI), czyli wlew stulecia. Gdy tylko wyż ustąpi, a wiatr zmieni kierunek na zachodni, zadziała prawo naczyń połączonych. Różnica poziomów między Morzem Północnym a "pustym" Bałtykiem spowoduje gwałtowny napływ mas wodnych.
Dlaczego wlew jest zbawienny?
Woda z Morza Północnego jest znacznie bardziej słona i gęstsza. Dzięki temu opada na samo dno Bałtyku. Wraz ze słoną wodą w głębiny dociera życiodajny tlen, który rozprasza siarkowodór i pozwala na powrót ryb oraz organizmów dennych. Nowa woda uruchamia procesy, które pomagają oczyszczać morze z nadmiaru składników odżywczych (fosforu i azotu), co ogranicza letnie zakwity sinic.
Wpływ na przybrzeżną przyrodę
Rekordowo niska woda to czas próby dla strefy brzegowej. W wielu miejscach linia brzegowa cofnęła się o kilkanaście, a nawet kilkadziesiąt metrów. Organizmy żyjące w płytkich wodach (skorupiaki, małże) nagle znalazły się na suchym lądzie. To dla nich ogromny stres biologiczny, który może prowadzić do lokalnej śmiertelności. Z drugiej strony, odsłonięte dno to prawdziwa uczta dla ptaków wodnych i błotnych. Mają one teraz ułatwiony dostęp do pożywienia, które wcześniej skrywała woda. W płytkich zatokach zmienia się cyrkulacja, co może okresowo wpływać na temperaturę i przejrzystość wody.
Naukowcy podkreślają, że choć zjawisko jest ekstremalne, wpisuje się w naturalne cykle mórz półzamkniętych. Bałtyk co kilka lat przechodzi fazy obniżania i podwyższania poziomu (tzw. oscylacje set-up/set-down). Jednak skala obecnego epizodu sugeruje, że mamy do czynienia z wyjątkowo stabilnym układem barycznym, co może być powiązane z większymi zmianami w cyrkulacji atmosferycznej nad Europą.