Jedna z najbardziej prężnych to Koalicja "Polska wolna od GMO" , która ostrzega przed szerokim otwarciem furtki dla upraw genetycznie zmodyfikowanych.

Reklama

- Gdy tylko pojawi się możliwość uprawiania w Polsce roślin modyfikowanych, u polskich rolników pojawią się producenci oferujący nowe odmiany roślin odpornych na szkodniki i choroby. Nikt nad tym nie zapanuje. Już teraz, choć teoretycznie nie ma możliwości, istnieje wiele takich upraw - ostrzega Paweł Połanecki z koalicji "Polska Wolna od GMO". Przypomina, że kontrola NIK wykazała, iż mimo oficjalnego zakazu upraw modyfikowanych genetycznie roślin, ich nieoficjalna hodowla rozrasta się na coraz większą skalę.

Zdaniem Połaneckiego nowa ustawa jest niekonstytucyjna i sprzeczna z zasadą przezorności, którą należy się kierować, dopóki nie będzie kilku pokoleniowych badań nad GMO. - Nie można poddawać eksperymentowi społeczeństwa, które nie wyraża na to zgody - dodaje. I przypomina, że siedem europejskich krajów nie bacząc na zalecenia UE, postanowiło wycofać się z błędu i wprowadziło zakaz upraw GMO. Uczyniły tak Niemcy, Austria, Szwajcaria, Francja, Grecja, Włochy. Podobne zmiany proponuje też Irlandia i Wielka Brytania. Koalicja postuluje, by Polska pozostała przy obecnie obowiązującym prawie z 2001 r, które dopuszcza GMO tylko w uprawach eksperymentalnych.

Argumenty za i przeciw

Rząd jednak odpowiada, że kraje, które zdecydowały się zakazać uprawy GMO mają kłopoty, bo narażają się na konflikt z Komisją Europejską i Światową organizacją Handlu, która może nałożyć na nie kary finansowe. - My w nowej ustawie staraliśmy się połączyć wodę z ogniem. Z jednej strony możliwe będą uprawy, a z drugiej tworzenie stref wolnych od GMO na poziomie lokalnym - tłumaczy Magda Sikorska, rzeczniczka ministra ochrony środowiska.

Co ciekawe, w sprawie GMO podzieleni są także naukowcy z PAN. Eksperci Komitetu Ochrony Przyrody Polskiej PAN w niedawnym oświadczeniu wyrazili zdziwienie tym, że Polska zaangażowała się w legalizację upraw GMO. Naukowcy podkreślają, że konsekwencje "uwolnienia" GMO mogą być gorsze niż jesteśmy w stanie to przewidzieć teraz. Przypominają również badania z lat 90. Uniwersytetu w Edynburgu, które wykazały, że ziemniaki poddane modyfikacjom genetycznym szkodzą mszycom i większości innych owadów. Szczury karmione tymi ziemniakami przez dłuższy czas miały problemy z układem odpornościowym i rozwojem ważnych organów wewnętrznych.

Czytaj dalej >>>



We Francji opublikowano niedawno wyniki badań Wydziału Biologii Molekularnej Uniwersytetu w Caen, które jednoznacznie wskazały na szkodliwość GMO - zatrucia, poronienia, problemy z płodnością wśród pracowników plantacji modyfikowanych roślin w Ameryce Południowej miały wręcz "epidemiologiczny" rozmiar.

Czy GMO naprawdę szkodzi?

Innego zdania są z kolei naukowcy z Komitetu Biotechnologii przy PAN, którzy uważają, że ustawa proponuje optymalne rozwiązanie. Twierdzą, że nie ma żadnych weryfikowalnych danych naukowych wykazujących szkodliwość dla ludzi lub środowiska zastosowania inżynierii genetycznej. - Konieczne są regulacje zgodne z normami międzynarodowymi i interesem gospodarki narodowej - brzmi stanowisko naukowców.

Co dalej? Jak zauważa poseł Marek Kuchciński z PiS, przewodniczący komisji ochrony środowiska, który poprowadzi dzisiejsze wysłuchanie, kontrowersje wokół projektu już spowodowały opóźnienie uchwalenia ustawy (marszałek wyznaczył termin na połowę lutego). Kuchciński uważa, że kompromisowy projekt powinna wypracować specjalnie powołana w tym celu podkomisja. On sam jest przeciwnikiem wprowadzenia GMO i dodaje, że najsensowniejsze byłoby negatywne zaopiniowanie projektu przez obie komisje.