"Z wielkim smutkiem żegnamy Wandę Traczyk-Stawską, zwolenniczkę dialogu w procesie polsko-niemieckiego pojednania oraz pełną pasji orędowniczkę pokoju, wolności i godności ludzkiej. Będzie nam bardzo brakowało jej głosu pełnego mądrości. Niech spoczywa w pokoju" – napisał na portalu X Miguel Berger.
"Nie doczekała symbolicznego zadośćuczynienia"
Ten wpis wywołał falę komentarzy, które skupiały się głównie na problemie odszkodowań dla ofiar. "Wiecie, ile wynosi łączna suma odszkodowań, wypłaconych przez RFN polskim ofiarom niemieckiej okupacji? 0 (słownie zero). Te ochłapy, które wypłacili, nazwali 'pomocą humanitarną'. Było to łącznie między 8 a 12 mld zł. Tyle wynosi budżet programu 800 plus za dwa, trzy miesiące. Zakłamane 'pojednanie'" – napisał historyk prof. Stanisław Żerko.
"Śp. Wanda Traczyk-Stawska nie doczekała nawet tego symbolicznego zadośćuczynienia, które obiecywałyście wielokrotnie omamiając polską opinię publiczną. Ostatnio w lipcu 2024 r. kanclerz pana Ambasadora mówił, że 'zastanowicie' się jak to zrobić" -dodał adwokat Bartosz Lewandowski.
O niemieckiej odpowiedzialności za zbrodnie
Na post ambasadora zareagował także europoseł PiS Arkadiusz Mularczyk. "Panie Ambasadorze, pisząc o Wandzie Traczyk-Stawskiej i polsko-niemieckim pojednaniu, nie można pominąć tego, dlaczego to pojednanie było potrzebne. Była żołnierzem AK i uczestniczką Powstania Warszawskiego. Z bronią w ręku walczyła z niemieckim okupantem. Pojednanie wymaga pamięci i prawdy – a także o niemieckiej odpowiedzialności za zbrodnie - napisał Arkadiusz Mularczyk.
Po jakim czasie ambasador Niemiec zamieścił kolejny wpis, w którym poinformował o wyłączeniu komentarzy pod postem. "Chcemy godnie uczcić pamięć osoby, która była ważnym głosem polskiego społeczeństwa. Obraźliwe i służące instrumentalizacji politycznej komentarze są tu nie na miejscu. Dziękujemy za zrozumienie" – napisał.
Wanda Traczyk-Stawska urodziła się 7 kwietnia 1927 r. w Warszawie. Była psycholożką, działaczką społeczną i uczestniczką Powstania Warszawskiego, w którym walczyła jako łączniczka i strzelec Szarych Szeregów oraz Armii Krajowej pod pseudonimami "Atma" i "Pączek".
Po upadku powstania trafiła do niemieckich obozów jenieckich. Po zakończeniu wojny ukończyła studia psychologiczne na Uniwersytecie Warszawskim. Pracowała jako nauczycielka w szkołach specjalnych dla dzieci z niepełnosprawnościami. Aktywnie uczestniczyła w życiu publicznym zabierając głos w sprawach praw człowieka, praw kobiet oraz demokratycznych wartości. Zmarła 18 sierpnia tego roku.
Agnieszka Maj, dziennikarka, redaktorka i wydawczyni. W Dziennik.pl od 2023 roku. Wcześniej pracowała w Interii i Polska Press. Absolwentka polonistyki na Uniwersytecie Jagiellońskim.
