Sąd Okręgowy w Warszawie 4 września uwzględnił zażalenie pełnomocnika Beaty Szydło i uchylił postanowienie prokuratora z 29 lipca o nałożeniu na byłą premier kary pieniężnej w związku z nieusprawiedliwionym niestawiennictwem na wezwanie w charakterze świadka ws. Polskiej Fundacji Narodowej. Postanowienie sądu jest prawomocne i prokuratorowi nie przysługuje na nie zażalenie.
Zakaz kary pieniężnej dla europosła
Jak przekazał w czwartek prokurator Rybczak, sąd uznał, że formalny immunitet posła do Parlamentu Europejskiego obejmuje także zakaz stosowania kary pieniężnej przewidzianej w art. 285 par. 1 Kodeksu postępowania karnego. "Pogląd taki, choć wypowiadany niekiedy w literaturze, prokurator uważa za błędny"- napisał w komunikacie szef Prokuratury Regionalnej w Rzeszowie.
W jego ocenie przyjęcie takiego stanowiska oznacza sprzeczne z konstytucyjną zasadą równości wobec prawa rozszerzenie immunitetu parlamentarnego na sytuacje, które nie wiążą się ani z pociągnięciem posła do odpowiedzialności karnej za przestępstwo lub wykroczenie, ani z pozbawieniem go wolności.
Rybczak zaznaczył, że prokurator nie miał możliwości przedstawienia swojego stanowiska przed sądem. Jak wyjaśnił, sędzia rozpoznający sprawę – powołany do Sądu Okręgowego w Warszawie na wniosek Krajowej Rady Sądownictwa ukształtowanej na podstawie nowelizacji z 8 grudnia 2017 r. - rozpoznał zażalenie na posiedzeniu bez udziału stron. Zarządzenie o wyznaczeniu tego posiedzenia zostało wydane tego samego dnia.
"Wcześniejsze odniesienie się do tej kwestii było bezprzedmiotowe, ponieważ formalnej dopuszczalności orzeczenia przez prokuratora kary pieniężnej na świadka - posła do Parlamentu Europejskiego w ogóle nie kwestionowano w zażaleniu pełnomocnika świadka” - podkreślił Rybczak. Prokurator regionalny zapowiedział wyznaczenie kolejnego terminu przesłuchania byłej premier. "W związku z deklaracją świadka o zamiarze dobrowolnego stawiennictwa na przesłuchanie zostanie wyznaczony kolejny termin tej czynności" - poinformował prokurator Rybczak.
Kara dla Beaty Szydło
Kara w maksymalnej przewidzianej przez przepisy wysokości 3 tys. zł została nałożona na Beatę Szydło po jej kilkukrotnym niestawieniu się na przesłuchanie. Jak informowała wcześniej rzeczniczka Prokuratury Regionalnej w Rzeszowie prok. Dorota Sokołowska-Mach, terminy wyznaczano od maja do lipca.
"Ponadto prokurator prowadzący śledztwo uwzględnił przy wyznaczaniu kolejnych terminów brak zaplanowanych posiedzeń Parlamentu Europejskiego, zarówno plenarnych, jak i prac komisji według terminarza PE, z uwagi na fakt, że świadek jest deputowaną do PE" informowała w sierpniu Sokołowska-Mach. Art. 285 k.p.k. przewiduje możliwość nałożenia kary do 3 tys. zł m.in. na świadka, który bez należytego usprawiedliwienia nie stawi się na wezwanie organu prowadzącego postępowanie.
Śledztwo ws. kampanii "Sprawiedliwe Sądy"
Szydło ma zostać przesłuchana w śledztwie dotyczącym podejrzenia nadużycia uprawnień i niedopełnienia obowiązków przez członków zarządu Polskiej Fundacji Narodowej w 2017 r. Postępowanie koncentruje się na mechanizmie sfinansowania kampanii "Sprawiedliwe Sądy", co według prokuratury mogło wyrządzić fundacji utworzonej przez 17 spółek Skarbu Państwa szkodę majątkową w wysokości co najmniej 8,4 mln zł.
W lipcu zarzuty w tej sprawie usłyszeli były członek zarządu PFN Maciej Ś. oraz jej były prezes Cezary J. Są podejrzani o sfinansowanie kampanii "Sprawiedliwe Sądy", a także o nielegalne finansowanie PiS i Solidarnej Polski. Nie przyznali się do popełnienia zarzucanych im czynów.
Beata Szydło, odnosząc się w sierpniu do decyzji prokuratury o nałożeniu na nią 3 tys. zł kary, przekonywała, że nie unika przesłuchania. Tłumaczyła, że między nią a prowadzącym postępowanie istnieje różnica zdań dotycząca interpretacji przepisów.
Śledztwo dotyczące podejrzenia nadużycia uprawnień i niedopełnienia obowiązków przez członków zarządu PFN wszczęła w czerwcu 2024 r. Prokuratura Okręgowa w Warszawie. Następnie przejęła je Prokuratura Regionalna w Rzeszowie, która bada również inne wątki działalności fundacji, w tym zakup i sprzedaż jachtu "I Love Poland" za 900 tys. euro w 2018 r.
Agnieszka Maj, dziennikarka, redaktorka i wydawczyni. W Dziennik.pl od 2023 roku. Wcześniej pracowała w Interii i Polska Press. Absolwentka polonistyki na Uniwersytecie Jagiellońskim.
